Zaślubiny z morzem

W niedzielę 18 marca Kołobrzeg został zdobyty. Czy można mówić o osiągnięciu celu przez Niemców, polegającego na zapewnieniu możliwości wycofania się ludności, a później załogi twierdzy (oprócz jednostek osłonowych)? 


Kołobrzeg w rękach niemieckich dawał im dobre zaplecze przerzutowe i logistyczne dla wojsk walczących w Kurlandii i w rejonie dzisiejszego Trójmiasta, pozwalał na panowanie w tej części Bałtyku, czy też mógł pozwolić na planowane (choć nierealne) wielkie uderzenie kleszczowe obejmujące od północy i południa cały teren zachodniej Polski... Dowództwo niemieckie jednaj musiało być zadowolone z pracy jaką włożyli w obronę Kołobrzegu komendant Fritz Fullriede i jego żołnierze, ponieważ po walkach Fullriede został awansowany do stopnia generała majora oraz do Krzyża Rycerskiego dodano mu Liście Dębu.
 


Bitwa o Kołobrzeg - obok walk o przełamanie Wału Pomorskiego - była najbardziej krwawą i zaciętą bitwą stoczoną przez Wojsko Polskie na terenie kraju. Wiadomość o tym wydarzeniu natychmiast poszła w świat. Było to jedyne samodzielne zwycięstwo Polaków. W rozkazie nr 302 Józefa Stalina czytamy m.in.:
"Dzisiaj, 18 marca, o godz. 21 stolica naszej Ojczyzny Moskwa, w imieniu Ojczyzny salutuje walecznym wojskom 1. Białoruskiego frontu, w tej liczbie 1. Polskiej Armii generała dywizji Popławskiego, które zdobyły miasto i port Kolberg, - dwunastoma salwami artyleryjskimi ze stu dwudziestu czterech dział" (poniżej na podziękowaniu jest napisane że ze 120 dział).
(tekst wg gazety "Wolna Polska" nr 33 z 21 marca 1945 r.)


Teraz, po wojnie, patrząc z perspektywy czasu, trudno powiedzieć o tym niewątpliwym sukcesie w Kołobrzegu, że wygrała tu sztuka wojenna. Przed rozpoczęciem walk nie zrobiono należytego rozpoznania - miasto miało się nie bronić. Wincenty Padej z 18 pp tak wspomina czas, zanim zaczęły się walki: "Maszerujemy w dość dobrych nastrojach, gdyż według wstępnego rozpoznania Niemcy nie mają zamiaru bronić miasta i wycofują się drogą morską; opanowanie miasta i portu jest kwestią reszty dnia i nadchodzącej nocy".  Nie wzięto także pod uwagę odbudowania przez Niemcy mitu "niepokonanej twierdzy Kolberg". Już pierwsze polskie ataki pokazały, że Polacy nie są przygotowani do walk w mieście, co zresztą wynika z braku doświadczenia w tego typu walkach. Mówi się także, że szwankowała organizacja walki, aczkolwiek sprawy te nie obciążają zwykłych żołnierzy czy młodszych oficerów. Patrząc na walkę Polaków statystycznie, na jeden kilometr frontu przypadało ponad sto luf. Przez 10 dni wystrzelono około 31,5 tys. pocisków - na każdy kilometr kwadratowy spadło ich łącznie 43 tony. Średnie dzienne tempo zdobywania terenu wyniosło ok. 300 - 400 m.

Liczba polskich żołnierzy biorących udział w bitwie wyniosła 29 tysięcy oraz 622 działa i moździerze. Była to siła  jak najbardziej odpowiednia do zdobycia miasta. Jednak siły tej nie użyto od razu - oddziały wchodziły do walki kolejno i kolejno się wykrwawiały. Jak pisze H. Kroczyński, w Kołobrzegu po prostu zwyciężyło męstwo i poświęcenie żołnierzy, a nie strategia wojenna. Zdobycie miasta miało znaczenie strategiczne i psychologiczne. Liczbę poległych Polaków ocenia się na ponad 1013 (+ 142 zaginionych bez wieści), a i straty radzieckie liczone są w setkach poległych żołnierzy (niektóre źródła podają liczbę 420 zabitych). Rannych Polaków było ponad 2500. Różne źródła podają różne dane. Szerzej ta kwestia zostanie omówiona później. Niemieckie straty wyniosły podobno ok. 5000 zabitych lub rannych i ok. 4000 wziętych do niewoli.

Zaślubiny z Morzem
Fakt dotarcia do morza polscy oficerowie wykorzystali także do kontynuowania polskiej tradycji morskiej i zorganizowali w Kołobrzegu uroczystość zaślubin Wojska Polskiego z Morzem Bałtyckim. Uroczystość ta odbyła się na tarasie i stoku Fortu Ujście obok gruzów latarni morskiej (18 marca 1945 r. o godz. 16:00). W uroczystości wzięły udział delegacje obu walczących na froncie wschodnim armii polskich. Gospodarzem uroczystości był 7 pp.

Na początku odbyła się msza polowa celebrowana przez kapelana 3 DP ks. kpt. Alojzego Dudka. Przy dźwiękach hymnu narodowego wciągnięto na maszt polską flagę. Gdy orkiestra przestała grać, zastępca dowódcy 1 AWP do spraw polityczno-wychowawczych, ppłk Piotr Jaroszewicz, przemówił do żołnierzy:
"W tym miejscu, gdzie widzicie mury fortecy stał niegdyś gród słowiański. W 1000-ym roku założył Bolesław Chrobry biskupstwo w Kołobrzegu. To jest odwiecznie polska ziemia. Tu nad polski Bałtyk prowadzi szlak wytyczony przez wielkich piastowskich polityków i wodzów - Chrobrego i Krzywoustego". Gdy przypominając historię Kołobrzegu dotarł do zdobycia go przez żołnierzy 1 AWP, tak się do nich zwrócił:
"Zapamiętajcie sobie: To jest historia. Kiedyś o tym dzisiejszym dniu przyszłe pokolenia będą mówić ze czcią, jak my mówimy o naszych wielkich przodkach. Wy tworzycie historię, jak niegdyś tworzył ją Chrobry i Krzywousty".

Następnymi mówcami byli d-ca 3 DP ppłk Stanisław Zajkowski, d-ca 7 pp mjr Stanisław Russijan oraz z-ca dowódcy 2 AWP ppłk Edmund Pszczółkowski. Po przemówieniach czterdziestu żołnierzy zostało odznaczonych Krzyżem Walecznych.

Na trybunę wszedł kpr. Franciszek Niewidziajło z 7 pp i uroczyście, donośnym głosem powiedział:
"Przyszliśmy, Morze, po ciężkim i krwawym trudzie. Widzimy, że nie poszedł na darmo nasz trud. Przysięgamy, że Cię nigdy nie opuścimy. Rzucając pierścień w Twe falę, biorę z Tobą ślub, ponieważ tyś było i będziesz zawsze nasze".
Po przemówieniu kpr. Niewidziajło w towarzystwie dwóch żołnierzy udał się w kierunku wejścia do portu. Wszedł na kamienny mur i przy akompaniamencie honorowych salw rzucił do morza zaślubinowy pierścień. Był już wtedy zmierzch. Podobne uroczystości choć różniące się troszkę scenariuszem, miejscem i datą odbyły się we wszystkich oddziałach 1 AWP.

Po 18 marca 1945
W kwietniu 1945 dowództwo radzieckie wyznaczyło Kołobrzeg jako bazę podczas operacji desantowej na wyspę Bornholm, gdzie bronił się jeszcze duży niemiecki garnizon pod dowództwem kmdra von Kamptza oraz ewakuowany z Prus Wschodnich oddz. gen. Wuthmanna. Razem oddziały niemieckie liczyły ok. 12 tys. żołnierzy. Operację przygotowywali w Kołobrzegu gen. mjr P. Kotow-Legonkow - szef oddziału operacyjnego 2 Frontu Białoruskiego, kmdr J. Guskow - komendant portu kołobrzeskiego i jego szef sztabu kmdr por. D. Szewcow.Lotnicze przygotowanie desantu zaczęło się 7 maja. W dniu tym, o godz. 16:00 radio podało komunikat admirała Dönitza informujący o kapitulacji Niemiec. Niemiecki dowódca na Bornholm nie odpowiadał na radzieckie wezwania.

Kmdr Von Kamptz wolał poddać się Anglikom niż Rosjanom. 9 maja 1945 o godz. 6:15 z Kołobrzegu wypłynęła w kierunku wyspy grupa sześciu kutrów torpedowych z kompanią desantową pod dowództwem kmdra D. Szewcowa w celu przyjęcia kapitulacji Bornholmu. Po drodze Rosjanie spotkali niemiecki okręt desantowy i cztery kutry ewakuacyjne. Niemcy poddali się i pod eskortą jednego radzieckiego kutra popłynęli do kołobrzeskiego portu. Reszta radzieckich okrętów płynęła dalej w kierunku celu. O godz. 15:30 wpłynęli do portu Rönne na wyspie Bornholm. Cały czas dowództwo niemieckie odmawiało kapitulacji i groziło otwarciem ognia. W tej sytuacji do akcji przystąpił miejscowy - duński ruch oporu. Po upływie dwóch godzin Niemcy postanowili skapitulować. Gen. Wuthmann, kmdr von Kamptz i kilku wyższych niemieckich oficerów radzieckim kutrem torpedowym popłynęli do Kołobrzegu, gdzie w dowództwie portu podpisano kapitulację wyspy Bornholm w budynku przy ul. Towarowej.

Polscy żołnierze po zakończeniu walk.
Polscy żołnierze w punkcie z jeńcami.







Na trybunie na Forcie Ujście przemawia Piotr Jaroszewicz.
Polskie flagi na Forcie Ujście.
Groby poległych żołnierzy polskich.
Spacerowa 39. Tu, nocą 9/10 maja 1945 r. podpisano kapitulację Bornholm (2004 r.).