Twierdza Kołobrzeg

Działania Rosjan 4-7 marca

4 marca, około godziny 8, cztery (inne źródła mówią o większej ilości) radzieckie czołgi zwiadu pancernego 45 Brygady Pancernej Gwardii należącej do 1 Armii Pancernej Gwardii generała Katukowa, (idąc dalej z 11. Korpusu Pancernego płk Babadżaniana) wdarły się do miasta ulicą Trzebiatowską, docierając prawie do Kanału Drzewnego, jednak z powodu kontrataku Niemców i poniesienia dużych strat musiały się wycofać.


W nocy z 3 na 4 marca płk Fullriede ogłosił stan oblężenia. Musiało do tego dojść prędzej lub później i niemieccy wojskowi zdawali sobie z tego sprawę. Działania 1. i 2. Frontu Białoruskiego stworzyły dogodne warunki do zniszczenia broniącej Pomorza Grupy Armii „Wisła”. Skuteczne uderzenia spowodowały, że na przełomie lutego i marca 1945 roku Niemcy bronili się nad Zatoką Gdańską, pomiędzy Mrzeżynem a Pobierowem, w Szczecinie, Dąbiu i Gryfinie, no i właśnie w Kołobrzegu. Wraz z przesunięciem 2. Frontu Białoruskiego w kierunku Zatoki Gdańskiej, 1. Armii Wojska Polskiego przypadło nowe zadanie, związane z osłanianiem prawego skrzydła 1. Frontu Białoruskiego. Działania zaczepne 1. Front rozpoczął 1 marca. W kierunku Kołobrzegu nacierała 3 Armia Uderzeniowa i 1. Armia Wojska Polskiego. Ich działania były niezwykle skuteczne. 45 Brygada Pancerna dotarła do Ciemnik, a 44 Brygada Pancerna walczyła o Ińsko, zdobyte 2 marca. W nocy z 2 na 3 marca padło Węgorzyno. Jak podaje Kamil Anduła w swoim jakże cennym opracowaniu pt. „Pancerne preludium. 45. Brygada Pancerna Gwardii w bitwie o Kołobrzeg” , jeszcze 2 marca 44 Brygada Pancerna otrzymała szyfrogram nakazujący do końca tego dnia zajęcie Kołobrzegu, do którego miała 80 km. Było to oczywiście nierealne, ze względu na trwające walki. W związku z tym, uderzenie na Kołobrzeg zlecono pułkownikowi Nikołajowi Wiktorowiczowi Morgunowowi, dowódcy 45. Brygady Pancernej Gwardii. Od rana 3 marca, oddziały, wyposażone m.in. w czołgi T34-85, poruszały się na trasie Węgorzyno-Łobez-Świdwin-Sławoborze-Gościno-Kołobrzeg. Do Świdwina, Sowieci nie napotkali na żaden opór. Natomiast w Świdwinie, 17 czołgów T34-85 rozpoczęło 3,5-godzinne walki o miasto. Świdwin padł, co Sowietów kosztowało 2 zabitych i 3 rannych. Po godzinie 17.00 czołgi ruszyły w dalszą drogę na Kołobrzeg. Ześrodkowanie oddziałów miało miejsce w okolicy krzyżówek ramlewskich na obecnej drodze krajowej nr 6 w nocy z 3/4 marca, skąd ruszono w kierunku Gościna. Walki musiały odbywać się także w samym Gościnie, gdyż u J. Voelkera pojawiają się pogłoski o takich działaniach, które dotarły do twierdzy, wzbudzając niepokój mieszkańców i licznych uciekinierów, a informacje o tym podaje także K. Anduła. Nad ranem, Rosjanie pojawili się na linii Kopydłówko-Rościęcino i unieruchomili znajdujące się tam ujęcie wody dla miasta (w literaturze mówi się również o wysadzeniu ujęcia wody, co nie ma pokrycia w rzeczywistości). Gdy na tym kierunku pojawił się niemiecki pluton rozpoznawczy z grupy bojowej „Tettau” pod dowództwem podporucznika Achtnera, został ostrzelany i zmuszono go do wycofania się. 12 żołnierzy znajdujących się pod jego komendą zostało rannych, ale on sam wyszedł z ostrzału bez szwanku i wysłał meldunek do komendantury twierdzy. W ten sposób, płk Fullriede został zaalarmowany o zbliżających się Sowietach. Ogłosił stan oblężenia, drukując w drukarni Posta plakat z odezwą od ludności cywilnej: „Rosjanie zbliżają się do Kołobrzegu (…)”. W twierdzy ogłoszono alarm. Załoga jednego z czołgów ostrzelała pociąg w Korzystnie, który odjechał 4 marca nad ranem z kołobrzeskiego dworca. Lokomotywa została zniszczona, a tym samym łączność kolejowa w kierunku Szczecina została zablokowana.

Płk Morgunow podzielił swoje czołgi na dwie grupy uderzeniowe. Pierwsza, składająca się z 17 czołgów T34-85 3 batalionu z trzema bateriami z 362. Pułku Artylerii Pancernej ruszyła na miasto od południowego zachodu od strony Radzikowa. 18 czołgów T34-85 z 2 batalionu czołgów wyjechało nad Parsętę, osłaniając prawe skrzydło rozwijającego się od godziny 6 rano natarcia. Sowieci niezwykle łatwo przełamali punkty obronne niemieckich marynarzy na wysokości Więcemina. Czołgi wjechały na ulicę Trzebiatowską, strzelając w kierunku koszar. Rosjanie zatrzymali się dopiero na zaporach przeciwczołgowych, a w ich kierunku strzelano z pancerfaustów i artylerii 51. Batalionu Karabinów Maszynowych. Z zapisów rosyjskich wynika, że pojawiła się aktywność lotnictwa z 1. Dywizji Lotniczej 6. Floty Powietrznej, choć według strony niemieckiej, nad miastem latały samoloty radzieckie . Wobec ostrzału artyleryjskiego i niemożności przekroczenia rowu przeciwpancernego, Rosjanie wycofali się na skraj Radzikowa, dzieląc batalion na dwie kompanie czołgów, które wspierały baterie SU 76-M.

Powyższe, Johannes Voelker podsumował: „Próba zajęcia miasta z zaskoczenia zakończyła się niepowodzeniem” . Patrząc na sytuację z punktu widzenia strategicznego, ta próba była od początku skazana na niepowodzenie. Powyższe wynikało z braku rozpoznania. Sowieci nie mieli żadnego pojęcia na temat sił skoncentrowanych w Kołobrzegu, wiedzieli wszakże, że taka koncentracja się odbywa. Ostrożność była więc wskazana. Dotarli do dobrze przygotowanego do obrony miasta. Siły 45. Brygady Pancernej były zbyt słabe, aby 35 czołgami i niewielkimi siłami piechoty zdobyć miasto, które postanowiono bronić.

4 marca ruszyło kolejne natarcie, tym razem 2. batalionu. O godzinie 13.00, 9 czołgów T34-85, które z fizylierami przejechały na linii Ząbrowo-Pustary-Dębogard-Czernin, po przybyciu pod Stramnicę rozwinęło natarcie i uderzyło na miasto. Od strony Hohe Berg Schanze (dawna pętla autobusu linii nr 7 przy ul. Krzywoustego), bronili się żołnierze 2 plutonu 1 batalionu Pułku Szkolnego 3. Armii Pancernej. Niemcy bronili się przy użyciu panzerfaustów, ale ich słabe doświadczenie bojowe spowodowało, że nie byli w stanie zablokować przejazdu czołgów i musieli się wycofać. Czołgi rozstawiły się na południe od fortecy, w którą przekształcono kościół św. Jerzego, i przeszły do obrony. Sowietów atakowali Niemcy z panzerfaustami. Cel był jeden – zniszczyć czołgi. Jeszcze 4 marca, około godziny 22.30, na skrzyżowaniu drogi prowadzącej do Czernina z dzisiejszą drogą nr 163 na Dygowo, zaobserwowano zmierzające od strony Białogardu niemieckie pojazdy pancerne. Były to pojazdy Dywizji Pancernej „Holstein”: 4 czołgi średnie Pz. Kpfw IV lub cztery niszczyciele czołgów Jagdpanzer 38(t) Hetzer. Gdy kolumna minęła Stramnicę, obróciła się w kierunku czołgów sowieckich nad rzeką i w okolicy Hohe Berg Schanze zaczęła strzelać. Ogień prowadzono do godziny 4 rano 5 marca. 2 batalion czołgów utrzymał pozycję, ale  czołgi znajdujące się pomiędzy Hohe Berg Schanze a kościołem św. Jerzego zostały odcięte. 3 z nich zniszczono, 1 uszkodzono. Pozostałe pozycje Sowieci utrzymali. W nocy, od strony Zieleniewa, Rosjanie podciągnęli artylerię i nad ranem rozpoczęli ostrzał miasta. Zniszczeniu lub uszkodzeniu uległo kilka budynków. Uszkodzona została gazownia, kościółek w Budzistowie. W nocy z 4/5 marca prąd przestała dostarczać elektrownia. O świcie 5 marca, płonęło Lęborskie Przedmieście. 3 pociski uderzyły w kolegiatę. Do tego czasu, odnotowano 100 zabitych na terenie miasta. Nad Kołobrzegiem pojawiło się radzieckie lotnictwo, niszcząc tory w kierunku Białogardu. Trwał ostrzał artyleryjski, a Rosjanie prowadzili natarcie wzdłuż Szosy Trzebiatowskiej, wspierani przez czołgi. Niemcy podjechali pociągiem pancernym w kierunku Radzikowa. Operacja ta nie osiągnęła żadnych sukcesów, a jedynie ściągnęła ogień na Szkołę Torpedystów. Pociąg wycofano. Obie strony próbowały rozpoznania bojem, ale dwa wypady niemieckie i jeden sowiecki, skończyły się niepowodzeniem i uszkodzeniem jednego czołgu T34-85.

Pod koniec 5 marca, Rosjanie mieli 4 poległych i 35 rannych . Ich działania w ówczesnym podziale sił nie mogły skończyć się powodzeniem, gdyż nawet nie zdołali zablokować twierdzy. Porażka pod kościołem św. Jerzego spowodowała, że od strony wschodniej miasto miało swobodny kontakt z otoczeniem. W nocy z 5 na 6 marca do Kołobrzegu dotarło 600 żołnierzy z 33. Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS. Sowieci nie byli w stanie temu zapobiec. Rano, 6 marca dotarli czołgami T34-85 nad morze od strony Grzybowa. Postanowiono, że do działań pod Kołobrzegiem zostanie skierowana piechota. 6 marca oddziały 272. Dywizji Strzeleckiej pod dowództwem płk Mieszkowa, przegrupowały się w Koszalinie i ruszyły na Kołobrzeg. Do Rosjan, na wysokości Grąbnicy, ogień otworzyli żołnierze niemieccy z oddziału „Hoko”, przygotowanego do obrony lotniska w Bagiczu. Gdy Sowieci dotarli do lotniska, zastali tam zniszczone maszyny lotnicze. Niemcy podają, że to oni wysadzili lotnisko w powietrze. Pod koniec 6 marca, sowiecka piechota dotarła pod Kołobrzeg. Od 5 marca miasto w niektórych miejscach płonęło. Pożarów nie dało się gasić, bo nie było wody. Podobnie było 6 marca. W tym dniu, pod Kołobrzeg przybył 53. Dywizjon Artylerii Rakietowej Gwardii i 1 Dywizjon 79 Pułku Artylerii Rakietowej Gwardii. Ponadto, Sowietów wzmocniła 40. Brygada Pancerna Gwardii i zajęła linię Korzystno-Korzyścienko, luzując tym samym 3 batalion czołgów T34-85. 7 marca walki zaczęły się na linii Radzikowo-Więcemino-Trzebiatowska. Czołgi i artyleria ostrzeliwały miasto od strony ul. Trzebiatowskiej. Odpowiadała niemiecka artyleria. Od strony ul. Artyleryjskiej wyprowadzono atak niemieckich czołgów. Żołnierze 272. Dywizji Strzelców otrzymali rozkaz m.in. zniszczenia nieprzyjaciela na obrzeżach miasta i w centrum. Rosjanie nacierali od wschodu i od strony Stramnicy, ale ich atak załamał się w wyniku ostrzału artylerii 280 mm i artylerii okrętowej. Niemcy, którzy otrzymywali zaopatrzenie drogą morską, a których morale po pierwszych stratach Sowietów zaczęło rosnąć, bili się ambitnie, realizując trudne zadanie ataku na nieprzyjaciela i jego wyparcia z zajętych pozycji. Pomimo, że miasto płonęło, prowadzono ewakuację ludności cywilnej drogą morską. Straty Rosjan były duże. 272. dywizja odnotowała stratę 36 oficerów i żołnierzy, a także 113 rannych. Meldowano, że zabito 200 Niemców. Powyższe oznaczało, że żołnierze sowieccy nie dokonali nie tylko żadnego konkretnego włamania, ale ich straty były zbyt duże. To spowodowało, że do działań znów weszli pancerniacy. Po godzinie 17.00, po krótkim przygotowaniu artyleryjskim, 3 batalion czołgów zaatakował wzdłuż ulicy Trzebiatowskiej, przełamując rów przeciwczołgowy. Ostrzał karabinowy nic nie dał. Czołgi dojechały do skrzyżowania ulicy Trzebiatowskiej i Wolności (dziś Rondo Pileckiego). Po prawej stronie, przed mostem, znajdowała się barykada. Niemcy, gdy usłyszeli chrzęst gąsienic, wysadzili w powietrze most na Kanale Drzewnym i 4 inne mosty. Załogi czołgów T34-85 po sprawdzeniu okolicy przekonały się, że nie mogą włamać się do centrum miasta, w dodatku pozbawione współpracy z piechotą były narażone na wrogi ogień z zabudowy miejskiej. Panzerfausty były zbyt dużym zagrożeniem.

W południe 7 marca, zapadła decyzja o zluzowaniu oddziałów radzieckich z 45 Brygady Pancernej Gwardii przez żołnierzy 6 Dywizji Piechoty 1 Armii Wojska Polskiego. W godzinach wieczornych, Sowieci przeszli do obrony, czekając na przybycie żołnierzy 16 Pułku Piechoty 6 Dywizji Piechoty. Wyprzedził on 18 i 14 Pułk Piechoty i jako pierwszy dotarł pod Kołobrzeg. O godzinie 1 w nocy 8 marca, sowieccy czołgiści opuści Kołobrzeg, została piechota. W ciągu 3 dni walki, 45 Brygada straciła 12 żołnierzy, 71 zostało rannych, 3 zaginęło. Zabito 300 oficerów i żołnierzy niemieckich. Straty własne różnią się według danych radzieckich i niemieckich. Źródła radzieckie, cytowane przez K. Andułę, podają, że Sowieci stracili 5 spalonych czołgów, 5 spalonych oraz 9 uszkodzonych samochodów. Ogólnie, 11 KPanc odnotował następujące straty: 101 zabitych, 306 rannych, 10 spalonych czołgów.

Co ciekawe, źródła radzieckie, są zbieżne z niemieckimi i wskazują, że płk Morgunow popełnił błąd, polegający na zawahaniu się. Oderwał się od sił głównych o ok. 25 km i zamiast utrzymać tempo natarcia, zwolnił, czekając na posiłki. To pozwoliło nieprzyjacielowi zorganizować obronę miasta i spowodowało, że późniejsze ataki były nieskuteczne. Wszystkie te oceny należy uznać nie tylko za niesprawiedliwe, ale również za oderwane od rzeczywistości. Czołgi nie były w stanie zdobyć Kołobrzegu. Również siły dodatkowe w postaci piechoty sowieckiej były zbyt małe, aby pokonać obrońców twierdzy. Wbrew pozorom, miasto było dobrze przygotowane do obrony. Efekt zaskoczenia załogi skończyłby się tym, że wysadzono by mosty na Parsęcie i skutek byłby ten sam, tyle, że bitwa odbyłaby się w innym miejscu i być może byłaby bardziej krwawa, ze stratami dla obu stron. Formalnie, pod miastem walczyło 26 czołgów T34-85, reszta była w odwodzie. To za mało na pięść pancerną, zdolną zniszczyć miasto i jego załogę, w owym czasie co najmniej dwukrotnie liczniejszą, niż siły sowieckie. Twierdzenie, że zadanie postawione przed płk Morgunowem było niewykonalne, należy uznać za słuszne. Oznacza to, że twierdzenie, iż 4 marca Sowieci mogli zdobyć Kołobrzeg, jest jednym z mitów obu stron walk: niemieckiej i polskiej, a także sowieckiej. Oczywiście, jak wskazuje K. Anduła, w kolejnych dniach walk po stronie Sowietów widoczny jest chaos i niekonsekwencja, ale to towarzyszyło w Kołobrzegu także Polakom. Jednym z powodów tego stanu rzeczy było niedocenienie sytuacji w Kołobrzegu i sił niemieckich. Warto zauważyć, że Polacy mieli siły i środki o wiele liczniejsze od Sowietów, a rozprawienie się im z obroną Kołobrzegu zajęło 10 dni przy ogromnych stratach własnych. 8 marca 1945 roku, generał Wsiewołod Strażewski, przygotował meldunek dla sztabu 1 Frontu Białoruskiego. W jego pierwszej wersji napisał: „6 dywizja piechoty kontynuuje oczyszczanie Kołobrzegu z resztek oddziałów nieprzyjaciela”. Przekreślił te słowa i wobec zaistniałej sytuacji, dopisał nowe: „6 dywizja prowadzi walkę o Kołobrzeg” .


Przed Kołobrzegiem.
Mapka działan wojennych Voelkera. © Lindenbaum Verlag.
Walczący Polacy nazywali ten budynek 'wysokim domem'. Znajduje się on naprzeciwko Hohe-Berg Schanze. Z racji położenia na wzgórzu spełniał rolę punktu obserwacyjnego do naprowadzania polskiej artylerii (2013 r.).
Ostatni numer "Kolberger Zaitung" z 2 marca 1945 roku. © Lindenbaum Verlag.
Ulica Trzebiatowska od strony południowej. Zdjęcie powojenne.
Szturmująca radziecka piechota.

Administratorem danych osobowych jest Grupa Rekonstrukcji Historycznych Kołobrzeg z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Złotej 3/9 78-100 Kołobrzeg, z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 512-583-918. Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa..

Copyright © 2015-2023 GRH Kołobrzeg, tel. 500 166 222. Wszelkie prawa zastrzeżone.