W 1807 ROKU POLACY MIELI REDUTĘ POLSKĄ


Dobiegły końca badania nad historią Reduty Polskiej pod Lasem Kołobrzeskim, na przedpolu Twierdzy Kołobrzeg. Wyniki moich analiz opublikowałem w pracy powstałej na Uniwersytecie Warszawskim, pt. „Reduta Polska a fortyfikacje Twierdzy Kołobrzeg podczas oblężenia w 1807 roku”. Dzięki wsparciu projektu Fundacji Historia Kołobrzegu i Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu przez Powiat Kołobrzeski, ukazała się książka pod tym samym tytułem, w której można zapoznać się z wynikami.



Warto przypomnieć, że badania nad obecnością Polaków w 1807 roku zapoczątkowało w 2014 roku Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu oraz Towarzystwo Opieki nad Zabytkami, we współpracy z innymi organizacjami. Wówczas, gmina Miasto Kołobrzeg zgodziła się na prace wykopaliskowe na terenie wpisanego Parku Aleksandra Fredry. Nie dostaliśmy jednak zgody na prace ziemne na terenie obozu polskiego w Lesie Kołobrzeskim, gdyż zdolna do wyrażenia takiej zgody jest wyłącznie Rada Miasta Kołobrzeg, poprzez zmianę uchwały dotyczącej Ekoparku Wschodniego. Wyniki prac poszukiwawczych były prezentowane w Muzeum Oręża Polskiego, natomiast same badania ograniczyły się tylko do parku przy amfiteatrze. Zmiana uchwały o Ekparku była bowiem złożona i na ówczesnym etapie z niej zrezygnowano. Jakie więc było nasze zdziwienie, gdy takowe prace udało się przeprowadzić eksploratorom pod kierownictwem Olafa Popkiewicza. Okazało się, że instytucje publiczne muszą mieć zgodę Rady Miasta, a osoby prywatne nie. Na końcu się okazało, że poszukiwacze nie wiedzieli, że Ekopark jest pod ochroną.

W Ekoparku przeprowadzono poszukiwania przy ogromnym zainteresowaniu mediów. Poszukiwacze chwalili się, że nie było wiadomo, gdzie jest obozowisko Polaków z 1807 roku, że znaleźli Fort Sułkowskiego, a media bezkrytycznie relacjonowały to, co im opowiadano, podnosząc to do rangi epokowego odkrycia. Tymczasem, nie jest prawdą, że nie było wiadomo, gdzie obozowali Polacy, gdyż wiadomo to od 200 lat, a rabunkowe poszukiwania w Ekoparku i wykopywanie zabytków na przestrzeni ostatnich lat jest tego najlepszym przykładem. Nie jest prawdą, że odkryto Fort Sułkowskiego. Zresztą, sami autorzy najpierw twierdzili, że znaleźli obóz polski, który potem z Fortu Sułkowskiego, stał się Redutą Sułkowskiego.

Od samego początku kwestionowałem odkrycia w Lesie Kołobrzeskim. Według mnie, założenie ziemne nie było redutą, nie dlatego, że nią nie może być, tylko dlatego, że wyniki badań nie uprawniają do takiego twierdzenia. To, że na jakimś obszarze znaleziono zabytki militarne, a nawet guziki 1 Pułku Piechoty, nie jest dowodem na istnienie reduty, a dowodem na to, co wiemy z zapisów historycznych, że w tym miejscu obozowali Polacy. Zresztą, wyniki badań nie zawierają nawet mapy znalezisk, nie wiemy więc co i w którym miejscu znaleziono. Autorzy badań nie pokusili się nawet o wyznaczenie granic obozu, o poszerzenie pola badań, czy wreszcie, przeprowadzenie badań archeologicznych, które potwierdziłyby lub zaprzeczyłyby istnieniu w tym miejscu owego założenia ziemnego. Zrobiono jedynie medialną burzę, a o prawdziwości znaleziska mieli wypowiadać się… dziennikarze.

W ciągu minionych 2 lat, przeprowadziłem badania związane z próbą potwierdzenia tego, co znaleziono w Lesie Kołobrzeskim, jednak od samego początku wskazywałem, że gdyby Polacy zbudowali swoją własną fortyfikację, nazywałaby się ona Redutą Polską. Nie inaczej. Moje publiczne twierdzenia i wystąpienia spotkały się z falą chamskiej, miejscami antysemickiej nagonki, ostracyzmem zaprzyjaźnionych z odkrywcami mediów, które nie dopuszczały innych wyników badań, ani nawet postulatów ich prowadzenia. Z rzeczowej dyskusji zrobiono chaos i konflikt personalny, czyli to, co zrobić najłatwiej, a co pokazuje poziom dyskursu naukowego w naszym mieście. Piszę i o tym w przedmiotowej książce. Opublikowane przeze mnie wyniki moich wstępnych ustaleń zostały mi zagrabione i dostosowane do prywatnych teorii związanych z potwierdzeniem istnienia Reduty Sułkowskiego. Otóż Reduta Polska miała być właśnie Redutą Sułkowskiego. Tak można przeczytać w czasopiśmie pod tytułem „Odkrywca”. Pomimo wystosowania już kilka lat temu dementi i obietnicy jego publikacji ze strony redakcji, nie stało się to do tej pory.

Przeprowadzona przeze mnie kwerenda podważa wiarygodność tej, która została przeprowadzona przez badaczy związanych z odkryciami w Lesie Kołobrzeskim. Analiza planów oblężenia twierdzy w 1807 roku wskazuje w sposób nie budzący wątpliwości na obecność w pobliżu obozu polskiego dwóch fortyfikacji polowych: Reduty Polskiej i Reduty Saskiej. Analiza literatury i to wielu pozycji, a także źródeł historycznych, potwierdza, że takie fortyfikacje istniały i były używane w okresie oblężenia. Co ważne, żadna z tych fortyfikacji nie znajdowała się w obozie polskim w Lesie Kołobrzeskim, ale przed lasem, jako autonomiczne fortyfikacje, które miały ściśle wyznaczone zadania, tak samo ja przydzieleni do nich żołnierze, służący w 1 Brygadzie, składającej się z żołnierzy różnych narodowości, których celem było prowadzenie działań u podnóża Wyżyny Binnenfeld od 4 maja 1807 roku. Tylko na terenie tej wyżyny, a także wyżyny od strony Zieleniewa, możliwe było prowadzenie systematycznych prac oblężniczych. Teren ten na początku należało ufortyfikować, aby umożliwić obronę własnych oddziałów i panowania w terenie. Wraz z posuwaniem się prac oblężniczych w kierunku Wolfsbergu, na którym znajdował się Fort Wilczy (dziś amfiteatr), budowano kolejne fortyfikacje, służące do umacniania się w terenie. Nie było innej możliwości, albowiem aby podejść w kierunku twierdzy, trzeba było zdobyć Fort Wilczy. Oczywiście, można było twierdzę bombardować, ale to oblężenie od samego początku miało pecha. Najpierw brakowało wystarczającej liczby żołnierzy, żeby twierdzę zablokować i prowadzić regularne oblężenie, a potem artylerii, aby twierdzę zdobyć. Gdy się ona wreszcie pod koniec czerwca 1807 roku pojawiła, w ciągu trzech dni zrobiła porządek, czyli obróciła miasto w gruzy. Kołobrzeg przed kapitulacją uratowało zawieszenie broni w związku z rokowaniami pokojowymi w Tylży.

Dlaczego więc, skoro w literaturze i źródłach występuje Reduta Polska, do tej pory o niej nie wiedzieliśmy, a przynajmniej temat ten nie był popularny? Bo w swojej rozprawie doktorskiej Hieronim Kroczyński nie poświęcił jej uwagi, jedynie w jednym miejscu wzmiankując tę fortyfikację. Kroczyński pisał o walkach Polaków, a nie o budowie fortyfikacji i dlatego przez lata nie zwracano na to uwagi. Obecnie, gdy zainteresowanie tą tematyką wzrasta, temat wymagał rozstrzygnięcia i przeprowadzenia stosownych badań. Sprawa zresztą nadal jest otwarta i aby badania były pełne, należy przeprowadzić prace archeologiczne i eksploracyjne, które obecnie wykonuje Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzeg oraz Grupa Eksploracyjno-Poszukiwawcza „Parsęta”. Prace zaplanowano na 2 lata.

Robert Dziemba

Na zdjęciu widok na przedpola Twierdzy Kołobrzeg w 1807 roku - akwarela L. Al. Hessa z 1824 roku ze zbiorów Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu.