1807 - przebieg walk

Początek XIX wieku to okres nowych niepokojów, konfliktów i wojen w Europie, wywołanych wzrostem wpływów Francji i Napoleona Bonaparte. W polu armii pobite zostały największe mocarstwa Europy. Genezy wojny Prus z Francją należy doszukiwać się w braku zrozumienia Napoleona dla neutralności Prus w czasie wojny III koalicji.


Prusacy byli przekonani, że podobnie jak w czasach Fryderyka Wielkiego, ich armia dowiedzie prymatu Prus w polityce środkowoeuropejskiej. Problem polegał na tym, że czasy się zmieniły, a armia pruska niekoniecznie. Nowe technologie w uzbrojeniu i nowa taktyka obowiązująca w armii francuskiej już wkrótce dowiodła, że marzenia Prus o pokonaniu cesarstwa są pisane palcem po wodzie. 1 października 1806 roku Fryderyk Wilhelm wystosował do Napoleona ultimatum, w którym żądał wycofania armii francuskiej za linię Renu. Cesarz groźbami króla Prus się nie przejął, gdyż był przygotowany na starcie z potęgą, która, jak uważał, przejdzie do historii.

14 października 1806 roku wojska napoleońskie pobiły armię pruską. Po Jeną, 56-tysięczna armia Napoleona rozbiła 72-tysięczną armię pruską. Pod Auerstädt 28 tysięcy napoleońskich żołnierzy pokonało i zmusiło do odwrotu 60 tysięcy żołnierzy pruskich. W Prusach informacje o klęsce spowodowały upadek morale. Upadł Berlin. Do niewoli oddawały się całe korpusy. Panował defetyzm i panika. Kapitulowały twierdze: Szczecin, Kostrzyń, Magdeburg.

Już 1 listopada 1806 roku podano komunikat o okupacji w departamencie szczecińskim. Francuzi powołali i wdrożyli swoją administrację. 9 listopada pod twierdzą stanął pułkownik Mestram z oddziałem kawalerii, żądając poddania twierdzy. Dla Francuzów, była to formalność. Jakie było ich zdziwienie, gdy komendant twierdzy – pułkownik Ludwik Moritz von Lucadou, odmówił poddania miasta. Warto podkreślić, że była to decyzja wyjątkowa i przeszła do historii. Francuzi odjechali, a załoga twierdzy zaczęła przygotowywać się do obrony – nie budziło niczyich wątpliwości, że pojawią się tu wkrótce większe siły wojsk cesarskich.

Rozpoczęto budowę nowych dzieł fortyfikacyjnych i umacnianie dzieł już istniejących. Zwiększano regularnie obsadę twierdzy, a także jej wyposażenie. Formalnie, na wyposażeniu było 156 dział, że czego sprawnych było nieco ponad 30% armat. Trzeba zaznaczyć, że kompletowanie wyposażenia, jak i ludzie, było w owym czasie niezwykle trudne. Komendant twierdzy –płk Ludwik Moritz con Lucadou, popadł na tym tle w konflikt z przewodniczącym kolegium mieszczańskiego – Joachimem Nettelbeckiem. Sprawa była na tyle poważna, że w kwietniu 1807 roku król Fryderyk Wilhelm III przysłał nowego komendanta – majora Neitharda von Genisenaua. Dowództwo pruskie patrzyło na nadmorską twierdzę z wielki nadziejami. W ramach wojny IV Koalicji, Prusacy liczyli, że w Kołobrzegu wylądują wojska angielskie i przyłączą się do walki z wojskami cesarskimi. Twierdza stała się więc punktem strategicznym na mapie wojny. Co ciekawe, ten punkt Napoleon kompletnie zlekceważył. Działanie w kierunku zdobycia twierdzy, zajęło mu pół roku i skończyło się niepowodzeniem.

Pod koniec lutego, po wielu trudnościach organizacyjnych, pod Kołobrzeg dotarła dywizja włoska generała Piotra Teulie. Nie miała ona jednak szans na przeprowadzenie oblężenia twierdzy, gdyż nie posiadała artylerii oblężniczej, a poza tym liczebnie była słabsza od załogi twierdzy. Wojskom francuskim dawał się we znaki freikorpus rotmistrza Ferdynanda von Schilla, działający na tyłach Wielkiej Armii. Tak do Kołobrzegu jako więzień trafił generał Klaudiusz Victor, który miał objąć dowództwo w styczniu 1807 roku nad oddziałami blokującymi twierdzę. Teulie nie był w stanie nic groźnego obrońcom twierdzy zrobić, a w związku z brakiem postępów pod Kołobrzegiem, ściągnął na siebie gniew Napoleona, dla którego niezrozumiałym był fakt, że wojska cesarskie nie potrafią sobie poradzić z jedną nadmorską twierdzą. Pod Kołobrzeg jako dowódca został wysłany generał Luis Henri Loison ( historiografii występujący pod imieniem Olivier). 19 marca, Napoleon rozkazał marszałkowi Edwardowi Mortierowi, dowódcy VIII Korpusu, jak pisze H. Kroczyński, „osobiście zrobić porządek z tą małą twierdzą”. Mortier stanął pod Kołobrzegiem na początku kwietnia, rozpoczynając ofensywę po lewej stronie Parsęty, ale został zablokowany ogniem z bastionów „Geldern”. Wobec ofensywy Szwedów na Pomorzu Szwedzkim, Napoleon natychmiast zarządził odwrót nowych oddziałów i pod twierdzą powrócił status quo. 11 kwietnia pod Kołobrzeg został skierowany polski 1 Pułk Piechoty pod dowództwem księcia pułkownika Antoniego Sułkowskiego. Wszystkie dostępne posiłki przybyły pod Kołobrzeg do końca kwietnia. Na początku maja rozpoczęto przygotowania do działań oblężniczych, gdyż rozkaz Napoleona nakazywał nie tylko blokowanie twierdzy, ale również przygotowania do jej szybkiego zdobycia, co na ówczesne warunki było rozkazem nierealnym do wykonania. Oblegający bardzo szybko się o tym przekonali. Twierdza posiadała doskonałe warunki do obrony, była otoczona licznymi rozlewiskami, bagnami i stawami. Zdobycie jej było zadaniem bardzo trudnym i przerastającym możliwości wojsk oblężniczych w kwietniu i na początku maja. Francuzi byli tak zdesperowani, że rozważali nawet możliwość wzniesienia tamy na Parsęcie, aby pozbawić twierdzę wody rozlewającej się na przedpolach, a następnie skierowanie rzeki kanałem pod Kautzenbergiem (dziś Bezpraw) w kierunku Starego i Nowego Borku rzeką Błotnicą do jeziora Resko Przymorskie. Niestety, nie mieli takich sił i środków, aby ten plan zrealizować. Ostrzeliwano Batardeau grodzące Parsętę, która rozlewała się na przedpolu, ale bezskutecznie. Dlatego ustalono, że działania oblężnicze rozpoczną się do strony Kołobrzeskiego Lasu. Główną fortyfikacją na tym terenie był Fort Wilczy.

Zadanie to powierzono między innymi Polakom, którzy zdobywali w raportach pochwały dowództwa, w przeciwieństwie do Włochów, Wirtemberczyków czy Sasów. Fort szturmowano dwukrotnie: 7 i 18 maja 1807 roku. Niestety, wobec znikomej wartości bojowej części oddziałów, a także wybuchowi epidemii malarii, przystąpiono do metodycznego oblężenia fortu. Działania trwały niemal miesiąc, gdyż wojska oblężnicze zajęły fort dopiero 11 czerwca. Dowództwo twierdzy prowadziło jednak kontrataki, nie chcąc stracić tego ważnego punktu dla swojej obrony. W wyniku krwawych walk, fort przechodził z rąk do rąk. Obie strony poniosły w tych walkach duże straty (zginął zastępca komendanta twierdzy kapitan Karol Waldenfels, a w wyniku odniesionych ran w Stramnicy zmarł generał Piotr Teulie).

Fort został przebudowany tak, aby prowadzić ogień w kierunku twierdzy i otrzymał nazwę Fortu Loisona. Sytuacja pod twierdzą była jednak trudna. Brakowało pełnowartościowych wojsk do prowadzenia skutecznego oblężenia, a nawet do utrzymania dotychczasowych pozycji potrzeba było jeszcze 7 tysięcy żołnierzy. „Nieprzyjaciel zna naszą słabość i sądzę, że nie przestanie nas szarpać. Wytrzymam tuż aż do śmierci, lae posiłki o jednego choćby mniejsze nie polepszą naszej sytuacji. (…) Donosił mi Pan, że w wypadku poważnego zagrożenia dywizja Boudeta przyszłaby pod Kołobrzeg. Ten moment nadszedł i ośmielam się powiedzieć, Panie Marszałku, że nigdy pomoc nie przyszłaby bardziej w porę. (…) Pozostaje mi tylko zapewnić Pana, że będę umiał umrzeć na moim posterunku”. Prusacy próbowali odbić fort lub go zniszczyć, ale wieczorna akcja z 19 czerwca zakończyła się poważnym wykrwawieniem batalionu grenadierów pod dowództwem kapitana von Zülicha.

20 czerwca do generała Loisona przybyli dwaj parlamentariusze. Pierwszym z nich był pruski oficer. Drugim – przedstawiciel mieszkańców – Joachim Nettelbeck. Tak napisał o tym w swoim pamiętniku: „Następnego dnia poszedłem w kierunku nieprzyjacielskich forpocztów z białą chustą na kiju prosić, żeby pozwolono nam zabrać naszych poległych i pogrzebać ich. To był widok godny politowania, kiedy zaledwie 200 kroków przed sobą ujrzałem 400 do 500 zwłok bardzo okaleczonych i pociętych, leżących jedne na drugich”.

Sytuacja pod twierdzą daleka była od zwycięstwa. Prowadzenie działań ofensywnych od wschodu przy obecnym układzie sił było niemożliwe ze względu na wodne przeszkody. Nie lepiej sytuacja przedstawiała się od północy. Na zachód od Fortu Wilczego znajdował się Szaniec Ceglany, zagradzający drogę do portu, na straży którego stał Fort Ujście. Jednakże atak na szaniec był w tym czasie wykluczony, na płaskim terenem w całości panowała artyleria Bastionu Nowa Marchia, Rawelinu Bytów i Bastionu Prusy. Od 19 do 29 czerwca pod Kołobrzegiem meldowały się kolejne posiłki, łącznie 6113 żołnierzy. Ostatecznie, oblegający dysponowali działami w liczbie od 55 do 67, gdy tymczasem załoga twierdzy posiadała aż 230 dział. Za to korpus oblężniczy miał dwukrotną przewagę w ludziach w stosunku do załogi twierdzy. Była to wreszcie jakaś odmiana na korzyść oblegających. Kierunek działań pod twierdzą nakreślił sam Napoleon: „Trzeba domagać się przede wszystkim, ażeby gen. Loison otoczył twierdzę, zajął wejście do portu, a nawet otworzył, jeśli trzeba, transzeję naprzeciwko reduty, którą przeciwnik postawił do obrony tego wejścia. Gdy tylko zawładniemy tą pozycją, nieprzyjaciel nie będzie miał więcej połączenia z morzem i poddanie twierdzy stanie się bardzo realne”.

Realizacja zadania zdobycia twierdzy rozpoczęła się 1 lipca. Kronikarz kołobrzeski zapisał pod tą datą takie oto słowa: „Jeszcze słońce 1 lipca nie wzeszło, a już detonacje armatnie zbudziły ze snu mieszkańców Kołobrzegu. Ziemia drżała, zbliżał się dzień sądu ostatecznego. O godzinie 3.00 rozpoczęła się kanonada artyleryjska, która wszystkimi nieprzyjacielskimi bateriami miotała na miasto śmierć i zniszczenie. Kobiety o świcie uciekały ze swych domów i szukały gdziekolwiek bezpiecznego schronienia od bomb, granatów i kul bijących w każdy dach i siejących powszechne spustoszenie, jednych zabijały, drugich kaleczyły”. Atak na twierdze rozpoczął się z kierunku Korzyścienka na lasek Załęże. Tego Prusacy się nie spodziewali. Odwrót zamienił się w paniczną ucieczkę przez most pontonowy na prawy brzeg Parsęty. Podjęto decyzję o spaleniu przedmieścia Ujście i Panewniki. Port był stracony. Próbowano odbić ten teren, ale bezskutecznie. W akcji zginęło od 800 do 900 pruskich żołnierzy. Wojska oblężnicze uderzyły również od strony Zieleniewa. Na północy rozpoczęły się walki o Szaniec Ceglany. Spalono przedmieście Zielenin. Przed południem, wojska oblężnicze przeszły na wszystkich kierunkach, poza północą, pod zalewy wodne przed fortyfikacjami głównymi.

Jak pisze H. Kroczyński, w ciągu kilku godzin walk osiągnięto to, czego starano się bezskutecznie dokonać przez dwa miesiące: twierdza straciła łączność z portem i morzem. Było to możliwe dzięki uderzeniu z lewej strony Parsęty słabo ufortyfikowanej i słabo bronionej. Przed południem generał Loison kazał przerwać ostrzał miasta i wysłał do komendanta twierdzy list z propozycją poddania twierdzy: „Pan zrobił dla obrony twierdzy wszystko, co dzielny dowódca na czele dzielnej załogi mógł zrobić. Sytuacja na froncie nie daje załodze żadnej nadziei na odsiecz. Francuzi są panami sytuacji i dalszy opór przyniesie tylko zagładę miastu i śmierć wielu jego mieszkańcom. Pan będzie ich wszystkich miał na swoim sumieniu. Przy tym stosunku sił co obecnie obrona twierdzy może trwać jeszcze tylko kilka dni. Żądam oddania twierdzy”. Gneisenanu nie przystał na kapitulację i tak odpisał dowódcy wojsk oblężniczych: „Król, mój Pan, powierzył mi Kołobrzeg. Ja obiecałem tę twierdzę utrzymać i słowa dotrzymam. Moje wały są nietknięte i ja placu nie oddam, dopóki mi starczy środków do obrony. Prawdą jest, że miasto bardzo cierpi, ale mogę tylko wyrazić współczucie mieszkańcom Kołobrzegu w związku z ich losem”. Sprawa nie była jednak taka prosta, gdyż kanonada artyleryjska, która trwała od rana, spowodowała panikę wśród mieszkańców i upadek morale załogi twierdzy. Z zeznań jeńców wojennych wynikało, że mieszczanie żądali poddania miasta. Dopiero po zakończeniu oblężenia, niektóre defetystyczne działania zaczęły znikać z historiografii.

Generał Loison nie przewidział, że w obecnej sytuacji Genisenau może odmówić kapitulacji. Zaskoczony decyzją komendanta, napisał tak: „Kołobrzeg następstwa tej odmownej odpowiedzi głęboko odczuje. Za trzy dni będzie tu tylko kupa popiołu”. Od godziny 19.00 rozpoczęto ostrzał miasta bombami zapalającymi. Ogień trawił miejską zabudowę, w tym doszczętnie spalił się gotycki ratusz z 1380 roku. Poważnie uszkodzone zostały fortyfikacje: Fort Ujście, bastiony: Nowa Marchia, Pomorze i Prusy. Główne natarcie rozpoczęło się 2 lipca o godzinie 14. Od strony Lęborskiego Przedmieścia atakiem dowodził sam generał Losion. Od północy uderzono na Szaniec Ceglany.

Tymczasem około godziny 15.00 na Forcie Loisona pojawiła się biała flaga. Białe flagi wywieszono również w twierdzy. To wydarzenia z Tylży i zawieszenie broni spowodowały, że zaprzestano walki. Historycy niemieccy twierdzą, że Loison miał tę informację wcześniej, ale przystąpił do ostatecznego ataku celem zdobycia twierdzy. Zawieszenie broni zawarto już 26 czerwca, a wiadomość oficjalna o tym fakcie dotarła pod Kołobrzeg 2 lipca. Być może tak było, ale wobec braku oficjalnego ataku rozpoczęto nieudaną próbę zdobycia twierdzy. Gdy 2 lipca pod twierdzą stanęli dwaj oficerowie: pruski i francuski, przerwano walki, a oddziały z pozycji natarcia cofnęły się na pozycje wyjściowe. Artykuł trzeci umowy rozjemczej stanowił: „W twierdzach w Kołobrzegu, Grudziądzu i Pilawie pozostaną rzeczy w takim stanie, w jakim są teraz. Ani jedna, ani druga strona nie może sypać nowych szańców; żadne posiłki, potrzeby wojenne, zapasy żywności dla ludzi lub koni nie mogą być do żadnej z tych twierdz sprowadzane”.

2 lipca na Karlińskiej Grobli spotkali się dowódcy celem ustalenia linii demarkacyjnej. Przyjęto stan posiadania z 1 lipca. 3 lipca Gneisenau udał się do Loisona w Stramnicy celem omówienia warunków rozejmu. Komendantowi twierdzy chodziło o zaopatrzenie miasta, na co nie było zgody. Podjęto decyzję o wymianie jeńców, przy czym Prusacy zatrzymali uwięzionych Polaków, uznając ich za pruskich poddanych. Loison, który jeszcze niedawno pisał o bohaterstwie polskich żołnierzy, nie przejął się ich losem. 9 lipca zawarto pokój w Tylży. Wojska francuskie zwijały oblężenie.

Czteromiesięczne oblężenie zakończyło się zwycięstwem strony pruskiej. Nie ulega wszakże wątpliwości, że gdyby nie zawieszenie broni, twierdza musiałaby kapitulować, jednakże do tego nie doszło. Napoleon nie docenił Kołobrzegu i jego warunków obronnych. Koncepcja ataku od stronny wschodniej spowodowała, że wojska oblężnicze ugrzęzły na bagnach pod twierdzą. Prusacy mieli przewagę nie tylko w działach, ale również w sile ludzkiej. Zdobycie twierdzy w takich warunkach było praktycznie niemożliwe. Nie mniej jednak, koncepcja ataku od wschodu była, jak się wydaje, błędna, bowiem twierdze należało odciąć od dostępu do morza, a zdobyć port w tych warunkach można było zdobyć tylko od zachodu, od strony lasku Załęże.

To co ważne, to fakt, że Twierdza Kołobrzeg, w przeciwieństwie do innych, nie skapitulowała. Było to zasługą postawy komendanta twierdzy Ludwika Moritza von Lucadou. W historiografii zrobiono jednak z niego zdrajcę i tchórza, co jest wizerunkiem kompletnie nieprawdziwym i krzywdzącym. Stało się tak za sprawą przedstawiciela mieszczan – Joachima Nettelbecka, któremu nie odpowiadał fakt, że komendant nie konsultował z nim swoich decyzji, podał w marcu 1807 roku rękę parlamentariuszowi francuskiemu, a wreszcie, na zwracane mu uwagi, zagroził rozstrzelanie Nettelbecka. Ten napisał donos do króla, który zapewne w oskarżenia o dążenie do poddania twierdzy nie uwierzył, ale dla załagodzenia sytuacji zmienił komendanta na Gneisenaua. Ten na temat staruszka został odpowiednio poinstruowany: napisał o nim artykuł pochwalny do gazety królewieckiej i zalecił pilnowanie śluz na rzece i kanałach. To wystarczyło, aby Nettelbeck się uspokoił. Jeśli idzie o taktykę wojenną, to opierała się ona na trzymaniu nieprzyjaciela z dala od twierdzy i toczeniu walk na przedpole, a także częste wypady z twierdzy w celu niszczenia efektów prac oblężniczych.

Jeśli idzie o straty, w oblężeniu Kołobrzegu zginęło 716 żołnierzy pruskich, zaginęło lub odniosło rany 2145 ludzi. Jeśli idzie o zabitych mieszczan, to liczba oscyluje wokół 30, rannych zostało ponad 40 ludzi. Należy podkreślić, że poszczególne źródła różnią się w tych ustaleniach. Jeśli idzie o korpus oblężniczy, to w wyniku działań wojennych poległo 429 ludzi, rannych zostało 1093, do niewoli trafiło 209 osób, liczba zaginionych i dezerterów oscyluje wokół 159.

Obrona twierdzy prze Prusaków stała się miejską, a potem narodową legendą. Co roku podniośle obchodzono dzień 2 lipca. Film na temat walk o twierdzę w 1807 roku nakręcił Veit Harlan. Jej premiera miała miejsce 30 stycznia 1945 roku.

Obraz Fritza Grotemayera "Pod Kolbergiem". © Urząd Miasta Kołobrzeg, H. Kroczyński.
Walki pod Fortem Wilczym. © Jerzy Patan.
Obraz Fritza Grotemayera "Pod Kolbergiem". © Jerzy Patan.
Walki o twierdzę w Bastionie Pomorze. XX-wieczna akwarela.
Obraz Fritza Grotemayera "Pod Kolbergiem". © Jerzy Patan.
Walka o blokhauz na przedpolu twierdzy od strony wschodniej.
Widok na twierdzę z zaznaczeniem przebiegu walk w 1807 roku. © Urząd Miasta Kołobrzeg, H. Kroczyński.
XX-wieczna pocztówka z wizerunkami bohaterów z 1807 roku: Gneisenaua, Nettelbecka i Shilla.
Pocztówka przedstawiająca walki o twierdzę w 1807 roku pochodząca z 1909 roku.