Ignacy Przybylski

Ignacy Rohfleisch urodził się 28 lipca 1770 roku w Reszlu (Rössel) w Prusach Wschodnich. Syn Andrzeja Rohfleischa i Anny z domu Dywickich. W 1780 roku kończy szkołę jezuicką. W wieku 12 lat traci ojca, wcześniej zmarła mu matka. Krewny zabiera go do Warszawy i opłaca jego naukę. 

Wolą ojca Ignacego było, aby został nauczycielem. Za namową jednego ze swoich nauczycieli, wstępuje w wieku 14 lat do Zgromadzenia Pijarów Warszawskich, gdzie przyjmuje nazwisko Przybylski (od przybysza). W wieku 18 lat, zostaje wysłany jako nauczyciel do majątku w Rydzynie pod Lesznem, gdzie uczy młodych książąt Sułkowskich: Aleksandra i Antoniego. Święcenia kapłańskie otrzymuje w 1794 roku.

Gdy przed Wielkanocą wybuchło w Warszawie powstanie [chodzi o insurekcję warszawską 17 - 18 kwietnia 1794 r. i oswobodzenie stolicy z wojsk carskich – dop. autor], nie było wtedy szkół, więc nie miałem co robić; wziąwszy przeto kij w rękę, udałem się do Niemiec, Hollandji, Belgji i t.p. Zwiedziłem wszystkie akademje, obserwatorja, muzea, bibljoteki i gimnazja sławniejsze; uczyłem się czytać manuskryptów z różnych wieków, porównywałem edycje z rozmaitych autorów z manuskryptami, uczyłem się po grecku, angielsku i włosku, ile dwa ostatnie języki umiejącemu po łacinie, po francuzku i po niemiecku, żadnej nie robią trudności. Po dwóch latach podróży pieszę o moim koszcie, mając z szczupłych zapasów po półzłotku na dzień, wróciłem się do Rydzyny (…)” – cytuje Przybylskiego jego biograf, Adam Chodyński (Ks. Ignacy Przybylski, rektor szkół kaliskich, Noworocznik Kaliski, Kalisz 1875).

W jego biografii pojawia się informacja, że w 1809 roku zostaje zsekularyzowany i otrzymuje dzięki księciu Sułkowskiemu urząd proboszcza w Lesznie. A co z rokiem 1807? Wiemy, że przyłącza się do 1 Pułku Piechoty księcia Antoniego Sułkowskiego. Jego biograf nie podaje daty, a jedynie łączy to wydarzenie z wejściem francuzów do Wielkopolski. To zaś nastąpiło w 1806 roku. Według Kroczyńskiego, formowanie pułku Sułkowskiego nastąpiło pod koniec 1806 roku w Gnieźnie.

20 kwietnia 1807 roku pod Kołobrzegiem zameldował się 1 batalion 1 Pułku Piechoty, nazywany tu polskim. Drugi batalion domaszerował nieco później. Polacy zamknęli blokadę twierdzy od północy, od strony Kołobrzeskiego Lasu w okolicach obecnego Solnego Bagna. Tu obozowali na bagnach, pomiędzy wydmami a malarycznymi łąkami. W „Gazecie Poznańskiej” i „Gazecie Korespondenta Warszawskiego i Zagranicznego” z maja 1807 roku odnotowano: „Rozwinięte chorągwie polskie na brzegach Morza Bałtyckiego szczególniejszy sprawiły widok”. O północy 3 maja 1807 roku dzień Konstytucji uczcili według autora frontowej informacji, sami Prusacy, którzy „rozpoczęli uroczystość kilkoma wystrzałami, lecz odparci, przyznać musieli, że odwadze Polaków, Prusak ustąpić musi”.

Wykonano ołtarz polowy, przy którym uroczystą mszę w warunkach frontowych odprawił o godzinie 10.00 kapelan pułku – ksiądz Ignacy Przybylski. W homilii przemówił do żołnierzy takimi słowami:
Żołnierze polscy! Pod Kolbergiem obozujemy. Od czasów Chrobrego nasz regiment na łonie województw Gnieźnieńskiego i Poznańskiego utworzony, pierwszy chorągwie wojskowe polskie na Pomorzu rozwija. Dzień 3 maja na pobrzeżu Morza Bałtyckiego, a co większa pod murami Kolberga obchodzimy. Dzień dzisiejszy dla nas wszystkich jest ważnym. Tron dziedziczny, zbliżenie mieszkańców Polski do siebie, i wolność rozumna, są dziełem sławnej konstytucji. Dzień 3 maja był dla nas pierwszy sławy i zguby. Skoro naród pokazał, iż zrzeka się bezrządu, który go od czasów Ludwika Węgierskiego w oczach oświeconej Europy poniżał, samodziercy pograniczni, natychmiast nas niezgodnych, a zatem niedołężnych pochłonęły. Gniliśmy przeszło lat dwanaście w zgubnej spokojności, oprócz cząstki walecznej prawych synów ojczyzny, którzy pod chorągwiami francuskimi zgromadzeni, sławę, język i imię narodu w obcych częściach ziemi swą odwagą, pod przewodnictwem Dąbrowskiego utrzymać umieli. Napoleon Wielki kajdany tyranii swym orężem pokruszył. Dzięki nieskończone niech będą Opatrzności Najwyższej, że tego nadzwyczajnego bohatera na poprawę i uszczęśliwienie świata zesłać raczyła. Z jego łaski jesteśmy znowu Polakami. Wy, żołnierze regimentu pierwszego, szczególnie dowodzicie, że Polak w Europie istnieć powinien”. Resztę dnia, żołnierze „spędzili wesoło”, ile samo miejsce obozowania wokół bagien i nieprzyjaciel pozwalał.

Niestety, więcej faktów z wojennych przygód księdza Przybylskiego nie znamy. 15 lipca 1812 roku zostaje on rektorem Gimnazjum Poznańskiego. Chciano go ściągnąć do Poznania, ale nie był tym zainteresowany, przez swą niechęć do Prusaków. W 1818 roku zostaje proboszczem kościoła św. Mikołaja w Kaliszu oraz rektorem wojewódzkich szkół kaliskich. Tak opisuje go A. Chodyński: „Matematyk zamiłowany i biegły we wszystkich tej umiejętności gałęziach, przytćm rzadkiej nauki filolog i lingwista, posiadający gruntownie łacinę rzymską i średniowieczną, grecki, francuzki, niemiecki, włoski, angielski i hiszpański języki, z jakich niektóremi mówił tak płynnie i poprawnie, jak ojczystym — umiał nadawać kierunek ze znajomością i czujnie kontrolować podwładnych sobie nauczycieli, aby młodzież nie pozorne, ale rzeczywiste z ich wykładu odnosiła pożytki”. Można go więc zaliczyć do jednego z najwybitniejszych pedagogów polskich okresu rozbiorów. 7 października 1824 roku przechodzi na emeryturę, zachowując funkcję proboszcza.

Od pierwszych lat młodości, nauczyciel, więcej nawykł do szkoły, niż do kościoła, więcej był świeckim niż duchownym. (…)To wszystko wpływało na coraz większą jego obojętność w swym powołaniu; z tej zaś, pokątna nienawiść i potwarcza zazdrość, chętnie zolbrzymiające cudze wady, a czyhające zwykle na umysły podnioślejsze, potrafiły przy dodaniu sporej garści przesady, wytworzyć z Przybylskiego antireligijnego dziwoląga ustrojonego w sutannę. Zewnętrzne jego zachowanie się, wolnomyślność w sądzie i mowie, surowość i jawność zdania, obejście często szorstkie i dumne z ludźmi swego powołania, szczerość działań mniej dbająca o pozory, otwarcie nieprzyjazna hypokryzji lub przewrotnej skrytości, dostarczały zasobnego materjału do skarbienia Przybylskiemu zasłużonej lub niezasłużonej nieżyczliwości. Potępiała go i tolerancja często za daleko posuwana” – pisze A. Chodyński, a L. Słowiński uzupełnia ten opis: „Wysokiego wzrostu, z twarzą surową i wyniosłym czołem, z głosem zdradzającym zawsze pewne zniecierpliwienie i apodyktyczny sposób bycia, z wyprostowaną postawą i sprężystym chodem” (Dla tej co nie zginęła, Poznań 1985). Jeszcze lepiej opisują to A. Tabalka i M. Błachowicz: „Złośliwości i ataki wściekłości ks. Przybylskiego znało całe miasto, a wypowiadane głośno surowe i celne opinie przysparzały mu wielu wrogów. W szczególności celem ataków księdza byli jego duchowni koledzy, którzy odwdzięczyli się mu, nazywając swojego krytyka „antyreligijnym dziwolągiem w sutannie”. Zachowana korespondencja duchownego z magistratem to kunsztowna dawka złośliwych uwag pod adresem ojców miasta” (Życiekalisza.pl).

Posiadał wiele odznaczeń i tytułów. Prepozyt, tytularny opat, infułat. Zmarł 17 listopada 1838 roku. „W dniu zaspami śniegu wiejącym, pogrzebano zwłoki b. rektora na cmentarzu kaliskim. Gdzie prochy jego wyczekują zmartwychwstania, zapomniano; kilka tylko podeszłych wiekiem osób twierdzi, iż go złożono w katakumbie muru, zaraz przy głównej bramie, po prawej ręce od wejścia” – podaje A. Chodyński.

Ksiądz Ignacy Przybylski pozostanie dla nas tym, dzięki któremu znamy przebieg obchodów 18 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja pod Kołobrzegiem, podczas oblężenia twierdzy przez armię Napoleona, w której walczyli także Polacy.

Ilustracja pochodzi z książki H. Kroczyńskiego "Wojsko Polskie na Pomorzu i Krajnie w 1807", Wydawnictwo MON 1990.