Polska parafia w Kolbergu

9 sierpnia 1861 roku ministrowie wojny oraz wyznań religijnych Prus wydali rozporządzenie, zgodnie z którym, dla żołnierzy stacjonujących w Kołobrzegu ustanowiono etat kapelana ze znajomością języka polskiego. Początkowo, nabożeństwa były odprawiane w wynajętej sali restauracyjnej.


W okresie późniejszym, nie bez trudności, zakupiono zespół obiektów przy obecnej ul. Dubois, z przeznaczeniem na stałą kaplicę i pomieszczenia parafialne. W zachodniopomorskich garnizonach wojskowych stacjonowali żołnierze narodowości polskiej, w większości katolicy, którzy pochodzili z Wielkopolski, Prus Zachodnich, Śląska, a także z Nadrenii. Był tylko jeden historyczny wyjątek. Jak napisał autor kroniki Parafii św. Marcina, podczas wojny francusko-pruskiej w latach 1870-71, w Kołobrzegu przebywało ponad 5 tysięcy katolickich jeńców francuskich.

28 grudnia 1867 roku biskup Foerster podpisał dokument erekcyjny, na mocy którego w Kołobrzegu powstała katolicka parafia o wojskowym charakterze. Obsługiwała ona także katolików-cywili. Do 1888 roku istniała posada kapelana. Dopiero w 1889 roku, po przeniesieniu parafii dywizyjnej do Szczecina, Parafia św. Marcina uzyskała rangę pełnoprawnej i samodzielnej. Funkcję kapelana pełnili (od roku): 1862 – ks. Himmel, 1865 – ks. dr Jan Maria Assmann (późniejszy biskup polowy armii pruskiej), 1867 – ks. Walenty Morawiec, 1872 – ks. Amand Neumann (w opinii władz regencji koszalińskiej napisano, że pomimo, iż był on z pochodzenia Niemcem, pilnie uczył się języka polskiego, aby objąć stanowisko proboszcza w Kołobrzegu), 1883 – ks. Emil Łukasik, 1885 – ks. dr Seydewitz, 1886 – ks. Jan Jasilnik.

Wraz z końcem Kulturkampfu nasiliła się nietolerancja religijna w Prusach. W tym czasie, kołobrzeski dozór kościelny starał się zrealizować plany budowy świątyni, ale nie udało się uzyskać ani odpowiednich pozwoleń, ani odpowiedniej działki budowlanej. Szansą stała się rosnąca liczba katolików, wobec której użytkowana kaplica stała się niewystarczająca. Jednak budowa kościoła w protestanckim Kołobrzegu nie była zadaniem łatwym. Kościół spotykał się z dużą nietolerancją, miał spore trudności z zakupieniem odpowiedniej działki budowlanej, a także z protestanckim magistratem, który blokował plany katolików. Gdy w 1888 roku toczono dyskusje nad zagospodarowaniem Placu Cesarskiego, katolicy zaproponowali, aby zbudować tam kościół, ale większość ewangelicka odniosła się do tego pomysłu niechętnie.

W 1889 roku Parafia św. Marcina uzyskała status cywilny i samodzielność. Liczba wiernych osiągnęła 1200 osób (w tym 700 w mieście). W 1887 roku w Kołobrzegu stacjonowało 308 żołnierzy katolickich, z których 262 władało językiem polskim. Dla nich urządzano specjalne nabożeństwa, oprócz nabożeństw dla cywili, połączone ze spowiedzią w języku polskim. Pierwszym cywilnym proboszczem był ksiądz Linus Schramm, który za cel postawił sobie budowę katolickiego kościoła w Kołobrzegu.

W październiku 1890 roku, ksiądz Schramm zakupił zakład kąpieli solankowych wraz z przylegającym do niego terenem. Katolikom nie chodziło o budynek, który nie był wiele wart, ale o atrakcyjną działkę budowlaną, na której można było wznieść świątynię. Zakład kąpieli solankowych doktora Behrenda był własnością Marcina Tobiasa, żydowskiego kupca, który w tajemnicy sprzedał działkę wraz z obiektem. Społeczność Kołobrzegu dowiedziała się o transakcji dopiero w 1891 roku, kiedy po licznych petycjach, magistrat wydał pozwolenie na budowę kościoła.

Budowa kościoła św. Marcina pochłonęła około 400 tysięcy ówczesnych marek. Fundusze na to przedsięwzięcie pochodziły ze środków Towarzystwa św. Bonifacego oraz darów Polaków – mieszkańców i kuracjuszy. Na budowę zaciągnięto także kredyt bankowy. W 1891 roku katolicy zaczęli zagospodarowywać swoją działkę. Zburzono stary budynek, a na jego miejscu zbudowano nowy zakład kąpielowy, który poświęcono w 1892 roku. Prowadziły go elżbietanki (śląskie), zwane szarytkami, których dom zakonny przy Parafii św. Marcina powstał 10 czerwca 1891 roku. Zakład ten miał polski charakter. Tak pisze o nim kuracjuszka, która przebywała w Kołobrzegu w latach 1894-95: „Jaka to wielka dogodność, że mogę wywieść dzieci na lato nad morze, korzystając z domu polskich zakonnic. (…) Obecnie jest tu kilkadziesiąt pokoi dostępnych dla kuracjuszy, a powodzi się siostrom dobrze, gdyż są staranne, bardzo dobrą kuchnię prowadzą, jest elegancko i czysto. Nie brakuje miłego, naturalnie polskiego towarzystwa. Niemcy tu nie bywają. (…) Są liczni kuracjusze polscy z wielu naszych miast, przede wszystkim zaś z Poznania”.

W 1893 roku zbudowano budynki domu parafialnego i katolickiej szkoły. 12 lipca 1894 roku położono kamień węgielny pod budowę świątyni. 11 listopada 1895 roku odbyła się uroczystość poświęcenia kościoła św. Marcina, na którą przybył reprezentant księcia biskupa wrocławskiego kardynała Kappa – prałat Jahnel z Berlina.

W 1895 roku nastąpiła zmiana na stanowisku proboszcza. Ksiądz Linus Schramm został przeniesiony do parafii we Frankfurcie nad Odrą, a na jego miejsce przybył ksiądz Oskar Raschke. W 1904 roku proboszczem został ks. Emil Sebastian, który był ostatnim proboszczem płynnie posługującym się językiem polskim. W Kołobrzegu istniała potrzeba takiej umiejętności u księży, ze względu na obecność wielu Polaków: kuracjuszy, pracowników sezonowych oraz żołnierzy odbywających w Kołobrzegu obowiązkową służbę wojskową. W ogłoszeniach parafialnych na początku XX wieku napisano tekst w języku polskim i niemieckim: „W parzystą niedzielę o godzinie pół do dziewiątej polskie nabożeństwo z kazaniem”.

I wojna światowa skomplikowała życie Polaków na Pomorzu. Dla tej narodowości wprowadzono restrykcje, także religijne. Zostały one złagodzone pod koniec 1917 roku, w obliczu zbliżającej się klęski Niemiec. Polskim robotnikom sezonowym zezwolono na swobodne uczęszczanie na polskie nabożeństwa.

W okresie międzywojennym, parafia katolicka rozwijała się nadal, choć już nie tak dynamicznie. 13 sierpnia 1929 roku po raz pierwszy w historii Parafia św. Marcina była wizytowana. Do Kołobrzegu przybył Christian Schreiber, biskup berliński. Podczas nabożeństwa 170 osób przystąpiło do bierzmowania. 1 czerwca 1936 roku, Konrad graf von Preysing, biskup berliński, wizytował parafię, a podczas nabożeństwa 99 osób przystąpiło do bierzmowania.

Po dojściu do władzy Adolfa Hitlera, katolikom, a zwłaszcza Polakom, ograniczono swobodę praktyk religijnych. Ostatni proboszcz Parafii św. Marcina, ksiądz Gerhard Kunza, nie znał języka polskiego, a to było pewnym utrudnieniem dla katolików narodowości polskiej. W 1937 roku władze przeprowadziły weryfikację nauczycieli. Podlegały jej także przedszkolanki. Elżbietanki jej nie przeszły i musiały opuścić Kołobrzeg. Szkoła katolicka przy Parafii św. Marcina została zamknięta 1 kwietnia 1939 roku, pomimo sprzeciwu rodziców. Dzieci przeniesiono do różnych szkół, a sprzęt szkolny, który był własnością parafii, władze zarekwirowały.


Po kampanii wrześniowej, do Kołobrzegu zaczęli przybywać Polacy, tym razem jako jeńcy wojenni. Jeden z obozów pracy mieścił się w okolicach obecnej ul. Bałtyckiej. Jego komendantem był Erich Knabe z Warmina. W obozie przebywali Polacy (przeciętnie ok. 800 osób). Więźniowie pracowali w firmie „Motoren und Maschinenbau H. Borowski”. Drugi obóz pracy mieścił się przy obecnej ul. Budowlanej. Przebywało w nim około 200 osób, które pracowały w zakładach na terenie miasta. Polacy byli przydzielani także do gospodarstw rolnych, szczególnie tam, gdzie mężczyzna przebywał w armii niemieckiej. W 1940 roku szeregowi polscy jeńcy wojenni zrzekli się statusu jeńców wojennych, bowiem status robotnika był dla nich korzystniejszy. Na prośbę proboszcza Gerharda Kunzy, władze wyraziły zgodę na odprawianie raz w miesiącu nabożeństwa dla Polaków w kościele św. Marcina. Mógł na nie przybyć ten robotnik, który uzyskał pisemną przepustkę od pracodawcy.

Po rozpoczęciu okupacji Kołobrzegu przez wojska radzieckie, działalność duszpasterska nie była możliwa. Proboszcz Parafii św. Marcina, Gerhard Kunza, został przeniesiony do Szczecina.

W marcu 1945 roku, podczas walk o Kołobrzeg, kościół został uszkodzony. Zniszczony został dach, zdewastowano wnętrze, nieznacznie uszkodzona została wieża. W oknach ostały się witraże, na wieży wisiał dzwon. Mówiąc krótko, świątynia kwalifikowała się do remontu, tak samo zresztą, jak kościół św. Mikołaja i św. Jerzego, które podzieliły ten sam los. Najbardziej zniszczone było sanatorium św. Marcina. Plebania i katolicka szkoła były prawie nienaruszone.

W sierpniu 1945 roku do Kołobrzegu przybył pierwszy ksiądz katolicki, ojciec Polikarp Maciejowski, franciszkanin. Zapoznał się z warunkami panującymi w zniszczonym mieście i zwrócił się do władz o przekazanie tworzącej się parafii ewangelickiego kościoła garnizonowego oraz budynków konwentu dla panien w rogu ulic Katedralnej i Rzecznej. Były one dość dobrze zachowane i wymagały niewielkich prac remontowych. Kościół stał się świątynią parafialną Parafii św. Marcina, która przyjęła swoją nazwę w nawiązaniu do przedwojennego Kołobrzegu i jedynej katolickiej parafii, a jego patronem uczyniono Maryję Pannę Niepokalanie Poczętą.

Dlaczego nie utworzono parafii na bazie „Kołobrzeskiego Watykanu”? Zadecydowały o tym uwarunkowania materialne. „Mały kościółek” można było szybciej zaadoptować na cele sakralne, a gmach obok można było równie dynamicznie przekształcić w klasztor. Tymczasem remont kościoła św. Marcina byłby bardzo trudny. Ówczesne warunki nie pozwalały na to. Decyzja ojca Maciejowskiego była więc słuszna. Tym bardziej, że zachowano łączność pomiędzy obecną i przedwojenną parafią, a później czyniono starania o pozyskanie kościoła. Przez pewien okres czasu, na plebanii i w szkole miał swoją siedzibę punkt etapowy Państwowego Urzędu Repatriacyjnego. Kościół zamieniono na magazyn.

Z czasem, Parafia św. Marcina zaczęła się upominać o kościół św. Marcina. Było to spowodowane normalizacją stosunków na linii Państwo-Kościół. Niestety, sytuacja prawna Kościoła na Ziemiach Zachodnich była nadal nieuregulowana. Stąd też księżom katolickim czyniono wielkie trudności, zwłaszcza jeśli idzie o sprawy materialno-administracyjne. Ojciec Szymon Grodzki, proboszcz Parafii św. Marcina, poczynił kroki w kierunku przejęcia kościoła. Sytuacja była już na tyle dojrzała, że katolicy chcieli wyremontować ten obiekt i przywrócić mu funkcję sakralną. Było to także związane z tym, że kościół nad Parsętą powoli przestał być wystarczający. Stale wzrastała liczba mieszkańców i nie wszyscy mieścili się we wnętrzu świątyni podczas niedzielnych nabożeństw. 13 listopada 1955 roku odprawiono uroczystą mszę odpustową z kazaniem (11.XI – św. Marcina). Ojciec Grodzki zaczął podkreślać „łączność duchową i jedność z poprzednią parafią św. Marcina”.

Na początku 1956 roku po mieście rozeszła się plotka, jakoby przedwojenne kościoły kołobrzeskie miały zostać rozebrane. W lutym ojciec Grodzki zwrócił się z pismem do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Kołobrzegu w sprawie informowania Parafii św. Marcina o jakichkolwiek krokach w sprawie kościoła św. Marcina. Niestety, Prezydium podjęło decyzję o rozbiórce trzech neogotyckich kościołów i stało twardo na stanowisku, że nie ma potrzeby ich odbudowy. Ojciec Grodzki odwołał się od tej decyzji do Prezydium WRN w Koszalinie, protestując przeciwko rozbiórce kościoła św. Marcina. Tak pisał: „Pozwolę sobie nadmienić, że kościół ten, choć zniszczony, był jedynym kościołem katolickim w historycznym Kołobrzegu. Tu, w Kołobrzegu, gdzie powstało pierwsze niemal biskupstwo założone przez Chrobrego, a od czasów Reformacji nie było żadnego kościoła rzymskokatolickiego. Co więcej, kościół ten budowali również i Polacy-katolicy, którzy zamieszkali na tym terenie (…)”.

O sprawie została powiadomiona Kuria Biskupia w Gorzowie Wielkopolskim. Proboszczowi Grodzkiemu polecono, aby poinformował o planach rozbiórki Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Na pismo parafii kołobrzeskiej, konserwator nigdy nie odpowiedział. 28 lutego 1956 roku przewodniczącym Prezydium PRN w Kołobrzegu został Wojciech Leźnicki (wcześniej funkcję tę pełnił Wacław Sadowski). Ojciec Grodzki też go nie przekonał. Władze były nieugięte.

W piśmie z 21 marca 1956 roku, Kuria Gorzowska zwróciła się do Prezydium WRN w Koszalinie o przydzielenie świątyni Kościołowi katolickiemu. Argumentowano, że kościół św. Marcina „nie może być uważany za mienie opuszczone lub porzucone, gdyż jest majątkiem prawnie uznanego kościoła Rzymskokatolickiego”. Na koniec dodano: „Równocześnie prosimy o wstrzymanie ewentualnych czynności rozbiórkowych (…)”. I to nic nie pomogło.

Władze Kołobrzegu źle przyjęły postawę miejscowej parafii. Argumentacja, że kościół zbudowali Polacy i tu koncentrowało się życie Polonii w niemieckim Kołobrzegu, pomimo, że na Ziemiach Zachodnich była ona zbieżna z polską racją stanu, nie przekonywała włodarzy. Obawiano się koncentracji katolików przy odbudowanym „Kołobrzeskim Watykanie”. Przecież w Polsce nie było miejsca dla Kościoła i wiary katolickiej. Były tylko wszechobecne normy i dążenie do socjalistycznej szczęśliwości.

Wiosną 1956 roku przyszedł kres katolickiego kościoła św. Marcina. Rozpoczęto prace usuwania ruin powojennych, w ramach których zaplanowano rozbiórkę trzech neogotyckich kościołów: św. Marcina, św. Mikołaja i św. Jerzego. Ten pierwszy był solą w oku włodarzy, ponieważ w jego obronie wystąpiła Parafia św. Marcina, protestując przeciwko rozbiórce i wysyłając pisma do różnych władz. W związku z tym, postanowiono, że jako pierwszy rozebrany zostanie kościół św. Marcina przy ul. Zwycięzców, czym mieszkańcy mieli uczcić święto 1 Maja.

Z ruin udało się uratować kilka zabytków, trochę dokumentów, ale przede wszystkim dzwon! Parafia św. Marcina zwróciła się 19 marca 1956 roku do Prezydium WRN w Koszalinie o jego przekazanie i uzyskała zgodę. Dzwon został odlany w 1895 roku w Bochum. Podczas rozbiórki zrzucono go z wieży. Rozległ się stłumiony huk. W dzwonie pękło serce. Po 61 latach, kościół św. Marcina przestał istnieć.

Dziś, codziennie w południe na Anioł Pański, z wieży kołobrzeskiej bazyliki rozlega się czysta, krystaliczna melodia. Ów dzwon został w czerwcu 1984 roku zainstalowany w latarni środkowego hełmu wieżowego konkatedry. Jest to dzwon – symbol, łącznik „między dawnymi i młodszymi laty”. Bo choć kościół św. Marcina został rozebrany, to na zawsze pozostanie w pamięci kołobrzeżan. Do dziś zachowała się plebania, szkoła, a także przebudowane „Łazienki św. Marcina”. Kościół św. Marcina, niestety nie. Na jego miejscu wybudowano budynek mieszkalny.

Zdjęcie grupowe na tle koszar piechoty przy ul. Jedności Narodowej. W kołobrzeskim pułku służyli żołnierze Polscy, w tym rodziny z Wrześni. © Jerzy Patan.
Koszary przy ul. Jedności Narodowej. Pamiątkowe zdjęcie 8 kompanii 54 Pułku Piechoty po służbie w latach 1904-1906. Nazwiska, jak pisze Jerzy Patan, znajdujące się na odwrocie tableau, należą do Polaków: Korytowski, Sobierajski, Wawrzyniak, Kwiatkowski, Rezulak, Kostrzak, Krzysztofiak, Nadolski, Checiak, Szymaniak, Growiński, Chudziński, Merski, Skniszewski, Małachowski (niektóre nazwiska nieczytelne). © Jerzy Patan.
Kościół św. Marcina. Widok od skrzyżowania ulicy Zwycięzców i Źródlanej.
Widok na dom parafialny i kościół św. Marcina od skrzyżowania ul. Zwycięzców z Pomorską. © Jerzy Patan.
Łazienki św. Marcina. Całość katolickiego kompleksu nazywano "Kołobrzeskim Watykanem". © Jerzy Patan.
Wnętrze kościoła św. Marcina, lata 30-te XX wieku. © Verlag Peter Jancke.
Ksiądz Gerhard Kuzna oraz biskup Preysing. © Verlag Peter Jancke.
Rok 1956 - rozbiórka kościoła św. Marcina. Fot. Archiwum Parafii Św. Marcina.
Budynek plebanii, 2002 rok. Obecnie pomieszczenia Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Budynek katolickiej szkoły przy Parafii Św. Marcina. Dziś MOPS. 2002 rok.