Bazylika - punkt obserwacyjny

Od początku swojgoe istnienia, wieża kolegiaty, a dzisiejszej Bazyliki Mariackiej, była dominującym punktem w Kołobrzegu. 


Była widoczna z daleka, a więc stanowiła najbardziej rozpoznawalny punkt odniesienia, czy to dla żeglarzy na morzu, czy to podróżujących po lądzie. Środkowy hełm wieżowy, dodany na przełomie XV/XVI wieku spowodował, że obok dwóch bocznych hełmów namiotowych pojawił się hełm najwyższy, który znamy z licznych zachowanych widoków miasta oraz jego planów.

Nie ulega wątpliwości, że dzwonnica była wykorzystywana w celach militarnych, czyli do obserwacji przedpola twierdzy, podglądania przeciwnika, kierowania ogniem lub też tworzenia planów strategicznych, a także potencjalnie również do komunikacji za pomocą odpowiednich sygnałów. Służba na wieży w okresie oblężenia była całodobowa, choć należy domniemać, że także i w czasach pokoju, ten najwyższy punkt w Kołobrzegu był obsadzony regularnie przez żołnierzy. Obowiązki pełnił tam obserwator, który meldował przełożonym o tym, co dzieje się wokół twierdzy. Tak pisze o tym Hieronim Kroczyński, wyjaśniając pracę żołnierza podczas oblężenia w 1807 roku: "Technicznie było to w ten sposób rozwiązane, że obserwator pisał meldunki na kartce, wkładał do skrzynki, którą następnie na sznurku spuszczał na dół. Tu meldunek przejmował strażnik i biegł z nim do komendanta twierdzy".

Warto podkreślić, że podczas oblężenia twierdzy w 1807 roku, punkt obserwacyjny na wieży kolegiaty był dla komendanta tak ważny, że aby uchronić kościół od bombardowania artyleryjskiego, urządził w nim lazaret, ukrył w środku żołnierzy francuskich, o czym zameldowano dowódcy wojsk oblężniczych. W tej sprawie posłował do generała Loisona sam Nettelbeck, wysłany przez komendanta Gneisenaua. Tak opisuje to zdanie Nettlbeck: "Komendant dał mi konia i otwarte pismo do Loisona. Kiedy dojechałem do francuskich forpocztów, zawiązano mi oczy. Koń był prowadzony za uzdę przez dwóch towarzyszy, a dwóch innych uzbrojonych w karabiny szło obok mnie. Powrotną drogę odbyłem tak samo".

Miało to i swoje dobre strony, gdyż jak pisze ostatni pastor ewangelicki kolegiaty - Paul Hinz, dzięki temu na kolegiatę spadło tylko 20 zabłąkanych grantów, dokonując niewielkich zniszczeń, gdy na przykład znajdujący się tuż obok średniowieczny ratusz został doszczętnie zniszczony.

Jak pisze pastor Johannes Maas, początkowo żołnierze, aby wejść na dzwonnicę po ponad 200 schodach, posiadali klucze do kościoła. Nie było to jednak komfortowe rozwiązanie, dlatego postanowiono o budowie dodatkowego wejścia na wieżę, które wykonano w północnej ścianie przyziemia bloku wieżowego. Przebito ścianę, aby udrożnić komunikację z gotycką klatką schodową. Następnie, wykonano specjalne zadaszenie, a później i pomieszczenie dla strażnika w postaci stylizowanej przybudówki. Pomieszczenie to zlikwidowano podczas restauracji kościoła w latach 1887-1890. Pozostawiono jedynie schodki prowadzące do niskich drzwi. Przetrwały one zniszczenie świątyni w marcu 1945 roku, zostały usunięte, a przejście zamurowane - podczas odbudowy wieży w latach 1960-65.

Dzwonnica kolegiaty podczas prac remontowych iglicy. © Verlag Peter Jancke, Hamburg.
Obserwacja przedpola twierdzy. Kadr z filmu "Kolberg" Veita Harlana.
Schody prowadzące na dzwonnicę (rozjaśnione). Ilustracja z okresu po 1890 r.
Rysunek H. Meiera - bazylika w okresie restauracji 1887-1890. Przy wieży widoczna przybudówka prowadząca na dzwonnicę.
Po prawej stronie widoczne na widokówce schodki prowadzące do klatki schodowej na dzwonnicę.
Wieża bazyliki - przed 1945 rokiem.
Ruina świątyni, lata 50-te. Widoczne zamurowane wejście na wieżę i schodki.
Dawne wejście na wieżę - stan obecny (2013 r.).