O podziemiach lotniska w Bagiczu

O podziemiach lotniska w Bagiczu


Temat największego lotniska podziemnego północnych Niemiec powraca regularnie za sprawą rozbudzających wyobraźnię legend, powtarzanych szczególnie na różnego rodzaju forach w internecie. Tymczasem, wszystko wskazuje na to, że żadnych podziemi nie było.


Do budowy lotniska przystąpiono około roku 1935. Taka data jest wypalona na jednej z cegieł wmurowanych w budynek w Bagiczu. W tym czasie, w związku z powszechną militaryzacją III Rzeszy, realizowano ogromne inwestycje wojskowe na Pomorzu Zachodnim. W związku z tym, władze wysiedliły sporą część wsi Bodenhagen, a rolnikom przekazano zastępcze grunty w okolicy. Ostała się tylko stacja kolejowa z przyległymi budynkami. Podczas prowadzonych prac ziemnych natrafiano na zabytki dawnych kultur, ale prace archeologiczne były prowadzone dość wybiórczo, o ile w ogóle można je w ten sposób nazwać. Czas naglił. Lotnisko powstawało w całkowitej tajemnicy i aby wytłumaczyć rozmiar budowy, w okolicy ogłoszono, że powstaje fabryka proszku do prania "Persil". O prawdziwym przeznaczeniu obiektu mieszkańcy dowiedzieli się dopiero w chwili ukończenia lotniska. Uroczystość przejęcia lotniska odbyła się 26 kwietnia 1938 roku na kołobrzeskim Rynku. Pułk Hindenburg we wrześniu 1939 roku urządzał rajdy bombowe na Polskę.

Również w 1938 roku w Księgarni Św. Wojciecha ukazuje się książka pt. „Ziemia gromadzi prochy” Józefa Kisielewskiego, który w 1937 i 1938 roku odbywał podróż o Niemczech. Kołobrzegowi poświęca on sporo, miejsca, jako polskiemu biskupstwu erygowanemu w roku 1000. Nas jednak bardziej interesuje kwestia Bagicza. Tej miejscowości i budującemu się tu lotnisku autor poświęcił nawet sporo miejsca.
W dzisiejszych sposobach prowadzenia wojny bardzo ważną rolę spełniać będą lotniska podziemne. Niemcy podjęły na olbrzymią skalę budowę lotnisk tego typu. Pomieścić one mogą 300 do 600 maszyn; obecnie buduje się takie lotniska podziemne, które dadzą schron tysiącu maszyn. Specjalne katapulty wyrzucają aparaty w powietrze, skracając pole startu do minimum. Lotniska podziemne budowane są również wzdłuż granic wschodnich. Między Koszalinem a Kołobrzegiem powstaje olbrzymie lotnisko podziemne. Posiada je już Piła (i pobliska miejscowość Deutsch Krone, czyli po prostu i naprawdę Wałcz, który niemal w całości jest wielkim obozem wojskowym) oraz Wrocław (…). Teraz przypominają się mi inne fragmenty podróży, które dotychczas mijały niezauważone. Przypominają się budowane obecnie morskie fortyfikacje w Kołobrzegu, dalej nowo wznoszone lotnisko koło Koszalina. To lotnisko leży tuż przy głównym trakcie i możliwe jest do obejrzenia z drogi, stanowi jedną z największych przestrzeni, jaką temu celowi poświęconą widziałem. Na obszernym placu budowy wznosiły się wysokie budynki betonu i szkła”.

Po pierwsze, Kisielewski miał bardzo dużą wiedzę na temat fortyfikacji III Rzeszy. Budzi to nieco zdziwienie, biorąc pod uwagę, że odbywał on zwykłą podróż po Niemczech. Być może miało to nieco innych charakter, na przykład wywiadowczy. Owe umocnienia nadmorskie mogły być Baterią Nettelbeck, czyli baterią zaporową Flak- und Küstenbatterie, zbudowaną na zachodnim brzegu ujścia Parsety do morza. A lotnisko? Po pierwsze, trudno uwierzyć, że Kisielewski widział lotnisko z szosy, którą jechał, bo to raczej niemożliwe. Po drugie, jak mógł zobaczyć lotnisko podziemne, skoro było ono pod ziemią? Nie znamy odpowiedzi na to pytanie, natomiast kwestia ta leży u fundamentów opowieści o tajnych pomieszczeniach pod obecnym lotniskiem w Bagiczu. Czy tak jest aby na pewno?

Ze wspomnień żołnierzy niemieckich nie wynika, aby lotnisko w Bagiczu miało jakieś nieznane nam bliżej konstrukcje, a przynajmniej nie znamy takich opracowań. Różne są wszakże informacje dotyczące zdobycia lotniska w Bagiczu, bo tu różnią się wersje niemiecka i rosyjska. Ewakuacja lotniska w Bagiczu została ogłoszona w nocy z 3/4 marca 1945 roku. Według zapisów strony polskiej, lotnisko praktycznie bez jednego wystrzału zostało zdobyte przez Rosjan. Według strony niemieckiej, było zupełnie inaczej i aby zatrzymać Rosjan, 5 marca wysadzono w powietrze pas startowy, a następnie także niektóre budynki techniczne lotniska. Miało to zniechęcić żołnierzy rosyjskich do ataku – do Bagicza mieli oni powrócić dopiero kilka dni później i zająć lotnisko. W kwietniu 1945 roku w Bagiczu stacjonował 51 Minowo-Torpedowy Pułk Lotniczy Floty ZSRR, który miał na stanie samoloty Douglas A-20G. Od 1956 roku, na mocy specjalnych porozumień po zawarciu Układu Warszawskiego, lotnisko uzyskało status niezależnej od Polski bazy wojskowej o powierzchni 1 624 800 m². Lotnisko było wyposażone w poniemiecki pas startowy, do którego dobudowano nowy pas o długości 2500 m i szerokości 40 m dla potrzeb samolotów odrzutowych. Od 1966 r. rozpoczęto budowę 41 schronohangarów, a także niezbędną infrastrukturę, w późniejszym czasie przystosowaną także na potrzeby broni atomowej.

Kwestie związane z podziemiami pojawiły się dopiero po opuszczeniu przez Sowietów lotniska w Bagiczu. Oddali oni klucze do tych terenów 28 maja 1992 roku. Po wycofaniu się wojsk radzieckich, Podczele przejęła administracja polska. Niestety, teren ten był zdegradowany ekologicznie, bowiem żołnierze przed wyjazdem spuścili ze zbiorników paliwo. Jeszcze przez długi czas rolnicy zbierali ropę z rowów w Bagiczu. Infrastruktura lotniska została później zdewastowana i rozkradziona. Miasto nie miało możliwości zagospodarowania lotniska, a inwestorów odstraszały koszty. Przez wiele lat przy wjeździe na lotnisko widniały tabliczki wbite w ziemię z tekstem informującym o skażeniu ekologicznym i przebywaniu na własną odpowiedzialność. Wówczas, w lokalnej prasie, a potem w mediach ogólnopolskich zaczęły pojawiać się informacje o podziemiach. Mówiło się, że ukryto w nich nawet Bursztynową Komnatę. Odkrywaniem podziemi zajęli się poszukiwacze. Poszukiwano wszelkich anomalii, piwnic, uszkodzonych i zniszczonych lub zasypanych elementów, których na zdewastowanym terenie nie brakowało. Gazeta „Odkrywca” opublikowała tekst o tym, że w kwietniu 1997 r. poszukiwacze z klubów „Latebra” i „Hans” przeczesywali ruiny jednego ze skrzydeł dawnego kasyna w poszukiwaniu piwnic i tunelu pod budynkiem. Nic nie znaleziono. W tym samym artykule jest też zamieszczona ciekawa relacja „W listopadzie 1997 roku usłyszeliśmy, wędrując po Polsce, ciekawą opowieść, która ma związek z naszą relacją. Otóż rolnicy uprawiający ziemię w pobliżu lotniska zauważyli, że zboże w niektórych miejscach nie rośnie. Zwrócili uwagę że miejsca te układają się w kształt prostych linii. Postanowili zrobić wykop. Natrafili na podziemny betonowy chodnik. Niezwykłym zbiegiem okoliczności akurat w tym miejscu znajdował się właz. Odkręcili pokrywę. Jeden zajrzał do środka, ale bał się iść dalej. Powiadomili więc Policję. Policjanci... zamknęli właz, zalali go betonem i zasypali ziemią”. Bardzo ciekawa opowieść, tyle, że policjanci w 1997 roku nie mieli na benzynę do radiowozów, a mieli na wyposażeniu beton. Co ciekawe, znalezisko nie ma potwierdzenia w lokalnej prasie, która wiele rzeczy relacjonowała, pisząc nawet o tym, że budynki w Podczelu są nawiedzone, a w jednym z nich zamieszkał duch…

Temat Bursztynowej Komnaty i tajemniczych tuneli wielokrotnie wracał na łamach lokalnej prasy i rozpalał wyobraźnię poszukiwaczy. Można było wyczytać relację m.in. o rosyjskim dowódcy, który po odkryciu tunelu wysłał tam dwóch żołnierzy, po których ślad zaginął… W 2002 roku właściciel ośrodka „Bukowina” natrafił na zamurowane pomieszczenie w piwnicy. Podobno jest tam jakiś tunel, lecz niestety brak jakichkolwiek dalszych informacji w tej sprawie. Swego czasu, „Głos Pomorza” opisał wywiad z tajemniczym radiestetą, który wskazywał istnienie instalacji podziemnych, ale bez podania konkretnych szczegółów.

Nie można ignorować spekulacji o podziemiach na lotnisku. Niemcy, a zapewne i potem Rosjanie, zbudowali zapewne niektóre konstrukcje podziemne, jak chociażby uregulowali w ten sposób Malechowską Strugę, budując betonowy korytarz odprowadzający wodę. Czy jednak jest coś jeszcze? W niektórych opowieściach sugeruje się, że były to tunele, w tym jeden z nich miał dochodzić do morza, albo nawet do Kołobrzegu. Oczywiście, jest to możliwe, tylko po co mieliby taką inwestycję realizować żołnierze niemieccy? Planowali wojnę nie na swoim terytorium, w III Rzeszy, ale np. w Polsce. Dlatego nie potrzebowali budować kosztownych w realizacji i utrzymaniu tuneli i sekretnych podziemnych pomieszczeń.

Robert Dziemba
Tomasz Łowkiewicz

Na zdjęciu, główna droga prowadząca na lotnisko w Bagiczu - obecnie ulica Kresowa w Podczelu (1940 r.). © Jerzy Patan. Zdjęcia lotnicze Przemysław Dawid.





Artykuł powstał w ramach projektu "Opracowanie i wydanie w formie książkowej publikacji przedstawiającej w sposób kompleksowy historię polityczną Kołobrzegu od roku 1989 do czasów współczesnych", współfinansowanego przez Powiat Kołobrzeski.