W palącym słońcu maszerowali 24 km

W palącym słońcu maszerowali 24 km

 To była najtrudniejszy ze wszystkich dotychczasowych rajdów – taka opinia panowała wśród uczestników i organizatorów III Rajdu Śladami Zimnej Wojny.


Na starcie 24-kilometrowej trasy stanęło kilkudziesięciu odtwórców. To pasjonaci historii z Kołobrzegu, Białogardu, Trzebiatowa, ale też z Warszawy czy Elbląga. Z miasta nad Parsętą w rajdzie uczestniczyła m.in. dwójka śmiałków z GRH Kołobrzeg, grupy, która na co dzień rekonstruuje m.in. 28 pułk zmechanizowany, niegdyś stacjonujący w Kołobrzegu. Byli odtwórcy przedstawiający żołnierzy i służby mundurowe z Polski, byłego ZSRR i Rosji, byłej Jugosławii, NRD czy też ci zza żelaznej kurtyny, czyli rekonstruktorzy armii USA.

Około 30-stopniowy upał i najdłuższa jak do tej pory trasa dała się mocno we znaki uczestnikom, którzy na metę dotarli później niż zakładał pierwotny scenariusz. Dodać tu trzeba, że uczestnicy występowali z wyposażeniem liczącym sobie często po kilkadziesiąt lat, więc bardzo odmiennym od dzisiejszych rozwiązań stosowanych w turystyce. Sam rajd to nie tylko sprawdzian wytrzymałości fizycznej czy okazja do przetestowania kolekcjonerskiego sprzętu, to także możliwość odwiedzenia miejsc ciekawych turystycznie, które znajdują się poza stronicami oficjalnych przewodników, czy poza szlakami większości wycieczek. Tak jest w przypadku pałacu w Dobrowie (niestety zrujnowanego), pozostałościami byłego obozu jenieckiego w Modrolesie czy byłym poligonie lotniczym Wojska Polskiego.

Wyprawa wyruszyła spod Muzeum Zimnej Wojny w Podborsku i w pobliżu tegoż muzeum miała swoją metę, konkretnie nad Jeziorem Dobrowieckim Wielkim. Widok kilkudziesięciu osób w mundurach z wojskowym wyposażeniem i uzbrojeniem wyłaniających się z lasu nad jeziorem wzbudzał duże zainteresowanie, wśród korzystających z uroków jeziora plażowiczów.