Bagicz, Rogowo, Ustronie

Z akcji rozbiórkowej w Podczelu, oprócz kilku hangarów, uchowało się stanowisko dowodzenia. Obiekt jest w dzierżawie sanatorium "Mona Lisa".


Po przejęciu Podczela przez administrację polską, teren ten był skażony. Po drugie, duża część obiektów wojskowych stała się ulubionym miejscem odwiedzin złomiarzy (czytaj: nasi tu byli). Trwało to 20 lat, bo przecież zawsze jeszcze coś można było ukraść, a przecież to, co zostawiły wojska radzieckie, nikomu potrzebne nie było. Ostatnio trwająca rozbiórka hangarów, zapewne zmieni krajobraz Podczela nie do poznania. Pozostaną nieliczne obiekty, które będą świadczyły o historii dawnego lotniska Układu Warszawskiego.

Najlepiej zachowanym obiektem jest umocnione stanowisko dowodzenia przy dawnej kantynie. Zachowało się dlatego, że miało dzierżawców. Jako obiekt niemal w centrum Podczela, cieszył się zawsze dużym zainteresowaniem różnych podmiotów, które z kolei broniły go przed zainteresowaniem "naszych". Dzięki temu, technicznie obiekt jest bez zarzutu, nie licząc oczywiście tego, co przez 20 lat zrobiły warunki atmosferyczne i ewentualnie sam człowiek.

W sobotę, dzięki pomocy Urzędu Miasta Kołobrzeg i uprzejmości właścicieli sanatorium "Mona Lisa", członkom Towarzystwa Opieki nad Zabytkami udało się zwiedzić m.in. ten obiekt. Został on zbudowany z prefabrykatów  przykrytych ziemią. Jego odporność nie wystarcza, aby przetrwać atak amunicją konwencjonalną dużej mocy. Schron, zgodnie ze stosowaną taktyką, został zbudowany na skraju kompleksu lotniskowego, przy kantynie, w niewielkiej odległości budynków o funkcji pomocniczej i uzupełniającej.

W środku nie zachował się żaden element oryginalnego wyposażenia, nie licząc kabli elektrycznych i układów wentylacyjnych oraz drzwi. Trzeba przyznać, że poszczególne elementy wrót są w idealnym wręcz stanie i mają charakter zabytkowy. Widać wyraźnie, że w schronie żadnego nadzwyczajnego komfortu nie było. Obiekt ma dwie kondygnacje. Składa się z małych pomieszczeń funkcyjnych i dużych, przestronnych sal. Do środka prowadzi wejście główne i dwa korytarze awaryjne z wyjściami. Korytarze są wąskie, mają ok. 2 m wysokości. Widać również, że niespecjalnie dbano o kwestie sanitarne - jest jedna ubikacja, brakuje kuchni. Schron przypomina jedno wielkie mrowisko. W wielu miejscach widoczna jest rozległa sieć elektryczno-komunikacyjna. Dowodzi to, że w środku znajdowało się wiele urządzeń elektrycznych, połączonych ze sobą w pewnego rodzaju sieć komunikacyjną z wyjściem na zewnątrz.

Trzeba byłoby się zastanowić nad objęciem tego obiektu co najmniej ochroną konserwatorską. Jest on wyjątkowy w całym Podczelu, a jednocześnie dowodzi historii tego miejsca. Idealnie nadawałby się na osiedlowe muzeum, które, biorąc pod uwagę przebieg ścieżki rowerowej, mogłoby być licznie odwiedzane przez turystów. Eksponatów nie brakuje, a i strona rosyjska mogłaby tu pomóc. Tego rodzaju atrakcje cieszą się coraz większym zainteresowaniem ze strony pasjonatów. Zresztą, miejsce to dobrze nadaje się nawet na rekonstrukcję historyczną: wycofania wojsk niemieckich z lotniska i zajęcia go przez Rosjan.

Załoga Twierdzy

Robert
Lobo
Przemek
Artur
Ola
Darek

In Memoriam

Jerzy Patan (1939-2016)  fotoreporter, dziennikarz, pasjonat historii. Autor wielu cennych książek o dziejach miasta. Pomagał życzliwie współtworzyć ten portal. Pozostanie w naszej pamięci.